Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Mój przyjaciel miś

| 14.08.2008, aktualizacja: 24.07.2014 | 5
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
Jaś kocha swojego misia, Weronika dostaje histerii, gdy mama próbuje zabrać do prania jej kocyk. Dlaczego dzieci tak bardzo przywiązują się do niektórych przedmiotów?
Obszarpany miś bez ucha i oka, szmaciana lalka w poplamionej sukience, a nawet poszarzała, tetrowa pieluszka czy stary sweter z dziurą na łokciu mogą być dla dziecka prawdziwymi skarbami – dają mu  poczucie bezpieczeństwa. – Nam, dorosłym, wydaje się, że wszystkie dzieci wiodą absolutnie beztroskie życie, a to wcale nie jest prawda – mówi Beata Płażewska, psycholog. – One także mają swoje problemy i próbują sobie z nimi radzić. Taki zastępczy przyjaciel, np. ukochana zabawka czy ulubiona szmatka często im w tym pomagają.

Ukochana zabawka pomaga uporać się z lękiem

Jednym z takich problemów dziecka jest między innymi lęk przed rozłąką z rodzicami, innym – lęk przed obcymi ludźmi i przed wielkim, nieznanym, niepokojącym światem.
– Pojawienie się u dziecka tych lęków nie oznacza, że coś w rodzinie jest nie tak, to normalne etapy rozwoju – mówi psycholog. – Około siódmego, ósmego miesiąca życia malec zaczyna sobie uświadamiać, że jest odrębną istotą, że nie stanowi z mamą jedności, a więc ona nie zawsze może przy nim być. Boi się rozstania. W tym samym czasie zaczyna bać się obcych. Lęki te zazwyczaj (choć nie zawsze) zmniejszają się po trzecim, czwartym roku życia, bo wówczas ciekawość świata i potrzeba samodzielności staje się tak wielka, że z nimi wygrywa.

Nie jest łatwo ciągle się bać, więc dziecko próbuje sobie jakoś radzić, np. poprzez ukochane zabawki. Psychologowie nazywają je „obiektami zastępczymi”, bo zastępują dziecku bliską osobę. Ukochana poduszeczka może zjechać wraz z malcem ze zjeżdżalni, mama raczej nie. Kocyk nie mówi: „Dobranoc, skarbie” i nie wychodzi z pokoju. Można się w niego wtulić i od razu jest raźniej.
– Ukochane przedmioty pomagają, bo przypominają dziecku bliskich, kojarzą się z bezpieczeństwem, znajomo pachną. Dzięki nim malec lepiej radzi sobie ze smutkiem i tęsknotą, gdy mama musi wyjść, ze złością, strachem przed nowymi wyzwaniami – wyjaśnia Beata Płażewska.

Polecamy także: Czego boją się dzieci?

"Obiekty zastępcze" pomagają w nauce samodzielności

Czy nie byłoby lepiej, gdyby dziecko nie musiało zastępować mamy misiem? Gdyby była przy nim cały czas, przez 24 godziny na dobę?
– Nie, bo optymalny (tzn. niezbyt silny) stres jest potrzebny do rozwoju – wyjaśnia psycholog. – Dzięki krótkim rozstaniom dziecko uczy się, że może przetrwać bez mamy, że nie dzieje się nic złego. Nabiera wiary w swoje możliwości, staje się samodzielne.
Przekonuje się też, że jest w stanie samo poradzić sobie ze swoim lękiem, niezadowoleniem, a umiejętność samoukojenia jest ważna i potrzebna każdemu człowiekowi. Gdyby tego wszystkiego nie doznało, czułoby się słabe i zależne. I bałoby się rozstań jeszcze bardziej. No i nie przekonałoby się, że z nianią albo babcią też może być fajnie.

Przeczytaj także: Chce spać tylko z misiem

Dlaczego jedne dzieci mają ukochane zabawki, a inne nie?

– To zależy m.in. od temperamentu – mówi Beata Płażewska. – Są dzieci, które mocno przeżywają rozstania i dlatego potrzebują pocieszycieli, i takie, które nie mają z tym większych problemów. Niektóre radzą sobie w inny sposób, np. ssą palec.
Dzieci, które mają pocieszycieli, też postępują z nimi różnie. Niektóre potrzebują ich tylko czasami, na przykład przytulają się do nich przed snem albo wówczas, gdy dzieje się coś szczególnego (są chore, urodził im się młodszy brat). Inne nie rozstają się z ukochaną zabawką nawet na krok. Chcą się z nią kąpać i robić siusiu, przeżywają katusze, gdy na lotnisku ich króliczek musi przejechać na taśmie maszyny do prześwietlania bagażu. Jak wówczas postępować?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (5)
avatar

sonia
sonia | 2012-11-02 17:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje dziecko uwielbia takie zabawki, misie i wszystko to co widzi w bajkach. Ale na szczescie w sklepie mojulubionybohater.pl można kupić większość z takich maskotek i zabawek.

Odpowiedz

sabina
sabina | 2010-11-08 10:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kurcze – ja może nie miałam miśka, ale miałam takiego pieska pluszowego. Ale każdemu mojemu dziecku pierwszy prezent, to właśnie misiek :) A ten konkurs to ten na acidolac.pl? Też w nim bierzemy udział :)

Odpowiedz

Anonim
Anonim | 2010-11-05 16:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Miśki dla dzieci, to faktycznie ich wielki skarb. Chyba każdy w dzieciństwie miał swoją ukochaną maskotkę. Przypomniało mi się to, jak trafiłam na konkurs "Mój przyjaciel miś". Teraz z dziećmi przygotowujemy rysunki konkursowe :)

Odpowiedz

Ana
Ana | 2008-08-17 22:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja 8-letnia córka ma pluszowego królika od 6,5lat-dostała go na gwiazdkę.Na początku często się nim bawiła i zabierała w rózne miejsca.Teraz mimo że od prania królik nie jest juz taki puchaty to nie zmienia faktu że do spania konieczny jest królik.Nawet jeżeli jedziemy w gości to ppodstawowe pytanie brzmi "Czy królik zapakowany?" ,ale juz tylko do spania.
Z koli moja młodsza córcia ma 10 miesięcy i upodobała saobie pluszowego pieska,do którego chętnie sie tuli w dzień i oczywiście towarzyszy w zasypianiu,ponieważ córeczka sama zasypia w łóżeczku a ja siedzę obok.

Odpowiedz

lena
lena | 2008-08-14 22:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Oj to prawda z tymi poduszkami mój młodszy brat kubuś lat 5 uwielbia swoją poduszkę z którą swego czasu robił wzsystko nawet szedł z nią do wc jednak teraz jest mu potrzebna tylko do jedzenia grysika oraz zasypinia,ale dla odmiany moj syn Kamilek lat 3 nie ma wogóle rzadnych przytulanek.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?