Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak to jest na tacierzyńskim? - opowiada tata trzech córek

| 22.06.2016, aktualizacja: 23.06.2016 | 0

Muszę teraz trochę odpocząć od tego tacierzyństwa i pójść normalnie do pracy – mówi Wojtek Kubiak, tata 12-miesięcznej Basi, 3-letniej Zosi i 8-letniej Mai, który ostatnie 8 miesięcy spędził na urlopie tacierzyńskim, łącząc go z pracą. Jak to wspomina?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
tata na urlopie tacierzyńskim, tata idzie na urlop, urlop tacierzyński, tata 3 córek,
fot. Michał Dembiński
Jest sobotnie przedpołudnie. Karolina ma dyżur w lecznicy, a Wojtek siedzi w domu z dziewczynkami. Basia pełza po podłodze, Zosia i Majka bawią się z koleżanką w dziecinnym pokoju. Jak na dom, w którym przebywa trójka małych dzieci (a w tej chwili nawet czwórka), jest spokojnie. Bez problemu możemy siąść i napić się kawy i porozmawiać o tym, jak naprawdę wygląda urlop tacierzyński.

Siedzę w domu i co z tego!

Wojtka nie denerwuje określenie „siedzi w domu”, od którego ciśnienie skoczyłoby od razu niejednej mamie. – Może dlatego, że urlop łączę z pracą, nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby się tym przejmować – tłumaczy. Dziwią go za to nazwy: „urlop macierzyński”, „urlop tacierzyński”. – Kto to wymyślił? Gdy chcę komuś powiedzieć, że jestem teraz na urlopie, z trudem przechodzi mi to przez gardło. Pracy mam przy trójce dzieci dużo więcej niż wcześniej.

O tacierzyńskim zdecydowały pieniądze

– ZUS oferował małżonce 200 zł zasiłku macierzyńskiego. To było dla nas całkowicie nieopłacalne, więc zdecydowaliśmy, że Karolina wróci do pracy, a ja przejmę jej część urlopu – wyjaśnia Wojtek. Firma, w której jestem zatrudniony, umożliwiła mi też pracę na zlecenie. W dużej mierze mogłem wykonywać ją zdalnie, dlatego postanowiłem zostać z Basią do momentu, aż skończy rok. Dwa razy w tygodniu staram się wpadać do biura. Najgorzej jest, gdy siedzę w domu z dziećmi, a w pracy akurat coś ode mnie chcą. Zdarzało mi się między zupką a pieluchą albo podczas odprowadzania dzieci w deszczu mieć słuchawkę w uchu i prowadzić telekonferencję z 15 osobami – śmieje się Wojtek.

Potrójne doświadczenie

Kąpanie dzieci, przewijanie, karmienie, usypianie, spacery z wózkiem to dla Wojtka chleb powszedni, od kiedy przed 8 laty urodziła się jego najstarsza córka. – Karolina studiowała na jednym z trudniejszych kierunków – na weterynarii. Albo była na uczelni, albo biegła z uczelni do domu, po to żeby zamknąć się w pokoju i uczyć. Tylko w wakacje miała więcej luzu. Dziecko w dzień było z babcią, a wieczorami i we wszystkie weekendy ze mną. Gdy 5 lat później przyszła na świat średnia córka, Karolina poszła na macierzyński, a ja zajmowałem się małą po pracy – wspomina Wojtek. Przy Basi podzielili się nie tylko opieką nad dzieckiem, ale również urlopami.

Kto z dzieckiem, kto z psem?

– Karolina nie chodzi do pracy na 8 godzin. Ma kilkugodzinne dyżury, ale w różnych porach – rano, w południe, wieczorem, czasem w soboty. Największym problemem jest logistyka – tłumaczy Wojtek i wyjaśnia: – Mamy grafik, który jest na bieżąco uzupełniany, kto z Basią, kto z Zosią, gdzie będzie Majka, kto kogo przyprowadzi, odprowadzi, i kto wyjdzie z psem. Jeśli Karolina idzie do pracy na dziewiątą, wychodzi z psem i odprowadza Majkę na ósmą do szkoły, a potem ja z Baśką w wózku prowadzę do przedszkola Zosię. Jeśli Maja zaczyna lekcje później, idę z całą gromadą do przedszkola i szkoły. Czasem pół godziny zajmuje samo wyjście z domu. Gdy jedna się ubierze, druga się rozbierze, pokłócą się z trzecią, a kiedy już mamy wychodzić, pierwsza zechce siusiu, bo to przecież najlepszy moment. Czasem to trwa, trwa i trwa.

Kto jeszcze nie docenia ojców?

Wojtek gotuje. – Nie dlatego, że muszę, po prostu to lubię – wyjaśnia. – Założyłem nawet bloga kulinarnego „Fotogoto”, ale ostatnio nie mam czasu do niego zaglądać – przyznaje. Poza tym robi w domu wszystko, z wyjątkiem prania. – Razem zajmujemy się sprzątaniem, razem jeździmy z dziećmi do lekarzy – wylicza. Jego zdaniem w gabinetach lekarskich nadal panuje przekonanie, że to matka jest głównym opiekunem dziecka. – To bywa frustrujące, bo czasem to ja więcej wiem o chorobie córki, a pani doktor nawet na mnie nie spojrzy, tylko pyta: „Co mama myśli?”, „Co mama robi?”. Jak próbuję odpowiadać, to patrzy obrażona, że nie pozwalam się matce dziecka wypowiedzieć – żartuje. – A matka akurat nie wie, bo tego dnia była w pracy i to ja siedziałem z dzieckiem. Wojtek widzi też trochę zmian. Niedawno gdy Zosia miała mononukleozę i spędzał z nią w szpitalu kilka dni, byli tam też inni ojcowie z dziećmi. Ale 5 lat temu, gdy zgłosił się z Mają na wycinanie migdałków, oddział był pełen mam. – Pielęgniarki patrzyły na mnie i pytały: „Gdzie mama?”, „To pan zostaje? No jakoś sobie z tym poradzimy” – wzdychały.

W internecie też dyskryminacja?

Pewne formy dyskryminacji widzi też w internecie. – Na forum dla rodziców pada pytanie: „Jak tam sobie mamy radzicie”. Ja do takiego forum należę i czuję się głupio, więc piszę, że nie „mamy” tylko „rodzice”. Zwykle zaraz pada zapewnienie, że będą pamiętać również o tatusiach. Zdaniem Wojtka nadal mocno zakorzeniony jest model rodziny, w której to ojciec haruje 12 godzin dziennie, a matka siedzi z dziećmi i tylko ona wie o nich wszystko.

Skąd brać przykład?

Nigdy nie zastanawiałem się, jak być fajnym tatą, nikogo nie naśladuję, po prostu od zawsze lubię dzieci – przyznaje Wojtek. – Czasem się denerwuję, krzyknę, potem mam wyrzuty sumienia. Nie jestem typem człowieka, który siedzi i czyta wszystkie książki na temat rodzicielstwa i doskonale organizuje dzieciom każdą minutę, zabawia i wypełnia im czas w 100 procentach. Raczej wychodzimy z żoną z założenia, że dzieci powinny próbować same organizować sobie zajęcia.

Rozumiem matki

– Od kilku lat nie mamy czasu, ani okazji, aby wyjść gdzieś z Karoliną bez dzieci. Zawsze któreś jest za małe, żeby mogło z kimś zostać wieczorem. Chciałem mieć piątkę dzieci. Ale już trochę mi przeszło po tym tacierzyńskim – żartuje Wojtek. – Rozumiem matki, które siedzą z dzieckiem pół roku czy nawet rok. Nie chodzą do pracy, nie wychodzą do ludzi, tylko cały czas tkwią w pieluchach, gotowaniu, sprzątaniu, zakupach. Tak można zbzikować. Ja mam ten komfort, że trochę pracuję, i trochę zajmuję się dzieckiem, a i tak czasem jestem bardzo zmęczony samym poziomem hałasu, który jest przy trójce dzieci. Bywają dni, gdy Basia wrzeszczy, bo rosną jej zęby, a starsze dziewczynki akurat się kłócą – wylicza.

Radosny powrót do pracy

Wojtek cieszy się, że niedługo wraca do pracy na pełny etat, a Basią zajmie się babcia. Nie martwi się, że po 8 godzinach nie będzie miał siły, żeby zajmować się dziewczynkami. – Widzę jak to jest, gdy Karolina wraca z pracy, a ja już jestem u kresu wytrzymałości. Wita się z dziećmi uśmiechnięta, mimo tego, że tu akurat wrzaski, krzyki, i wnosi ze sobą taki powiew spokoju. Co prawda czasem wystarcza on tylko na pierwszą godzinę – śmieje się.

To była dobra decyzja

Wojtek nie zna nikogo, kto podobnie jak on korzystałby z tacierzyńskiego. Kilku znajomych brało tylko dwutygodniowy ojcowski. Na pytanie, jak na wieść o jego urlopie reagują koledzy, odpowiada: – Ci, co nie mają dzieci, nie mają też pojęcia, o co w tym chodzi. Ci co mają jedno lub dwójkę, gratulują, bo czasem mają dość problemów ze swoimi dzieciakami i zastanawiają się, jak daję radę z trójką. Gdy zdarza nam się oddać dwójkę do dziadków i tylko z Basią idziemy na spacer lub do sklepu – jaki jest luz, wszystko można zrobić, wszędzie pójść – wyjaśnia.

Czy warto iść na tacierzyński?

– To zależy od faceta, od jego nastawienia do życia. Mam kolegów, którzy są bardzo konserwatywni, uważają, że ojciec jest od tego, żeby przyjść po pracy, położyć nogi na kanapie i wyjąć gazetę. Widzę, że nie do końca znają swoje dzieci, nie wiedzą, jakie kanapki lubią. Dla takiej osoby tacierzyński to byłaby udręka. Ale wszystkim innym, którzy się nad tym zastanawiają, bardzo polecam to rozwiązanie. To supersprawa. Mimo tych wszystkich negatywów, od których może niepotrzebnie zaczęliśmy, to decyzja, która jest wynagrodzona z nawiązką.

Czytaj też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?