Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Urodziła w domu, zjadła kawałek łożyska i… – Polka pokazuje, jak można rodzić inaczej

| 07.03.2016, aktualizacja: 08.03.2016 | 2

Przez 4 dni pozostawiała łożysko obok noworodka, nazywając je jego bratem. Polska położna na Bali opowiada o swoim porodzie lotosowym.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
 

To już ponad dwa miesiące temu jak przywitaliśmy na świecie Janka i... Ari Ari. Dziś wpis o spirytualnym bracie bliźniaku Janka :) Część pierwszahttp://coztegozedaleko.pl/ari-ari-czyli-lotosowy-janek/

Posted by Co z tego że daleko on 7 marca 2016


Celina Szwinta, położna, rzuciła etat w polskim szpitalu, by przyjmować porody w maleńkich wioskach w Kenii, na Filipinach i w Kambodży. Niedawno urodziła na Bali synka Janka. Na blogu coztegozedaleko.pl opisała swój poród lotosowy.

Biorąc pod uwagę polskie realia (szpitalne sale i procedury), jej podejście może szokować. Warto jednak poczytać i zobaczyć niezwykłe zdjęcia, które pokazują, jak można rodzić zupełnie inaczej. Poznaj metody położnicze z odległego zakątku świata. 

Celina urodziła Janka lotosowo. Oznacza to, że nie przecięto pępowiny, a dziecko jest połączone z łożyskiem tak długo, dopóki pępowina sama nie odpadnie. Porody lotosowe są na Bali tradycją. Tradycja to nie jedyny czynnik, dla którego kobiety decydują się trak rodzić. Ważna rolę odgrywa jeszcze czynnik fizjologiczny (łożysko zawiera krew dziecka z komórkami macierzystymi - nie odcina się pępowiny, by cała ta krew wróciła do noworodka.) oraz duchowy (kobiety wierzą w duchową moc łożyska).
– Tam wierzy się, że łożysko to pewnego rodzaju Anioł Stróż narodzonego dziecka – powiedziała Celina Szwinta w wrześniowym wywiadzie dla Babyonline.

Jak wygląda poród lotosowy w praktyce?

Poród lotosowy polega na samoistnym i naturalnym odłączeniu łożyska od dziecka. Praktyka porodu lotosowego nie jest niczym nowy, liczy sobie prawie 40 lat. Polega on na włożeniu łożyska (zaraz po jego narodzinach) do miski, delikatnym umyciu go, osuszeniu i zasypaniu solą, która przyspiesza obsychanie. Łożysko odpada od 3 do 7 dni po porodzie.
"Po 4 dniach w nocy Janek pożegnał się ze swoim bratem i pępowina odpadła, a my zaśpiewaliśmy mu Sto lat!" - napisała Celina na swoim blogu.

Jedzenie łożyska w praktyce

Zjadanie łożyska podobnie, jak poród lotosowy nie jest nowym zjawiskiem. W chińskiej medycynie naturalnej znane jest już od 1400 lat. Kobiety decydujące się na zjedzenie łożyska wierzą, że dzięki temu nie będą narażone na ryzyko wystąpienia depresji poporodowej, poprawi się ich witalność i szybciej wrócą do formy sprzed ciąży.
Celi wspomina ten moment: "(...) zapytała, czy chce zjeść swoje łożysko. Bez chwili namysłu odparłam, że oczywiście. Dostałam do zjedzenia, a bardziej do połknięcia trzy spore kawałki zamoczone w miodzie (...). To była najlepsza decyzja, którą podjęłam, bo pomimo trudnego porodu następnego dnia byłam jak nowo narodzona!". 

Przeczytaj też: Jedzenie łożyska – dziwna praktyka czy sposób na zdrowie? - film

Najnowsze amerykańskie badania obalają jednak przekonanie o pozytywnym działaniu łożyska na zdrowie matki. Co więcej badacze wykazują na możliwe zagrożenia nie tylko dla młodych matek, ale również noworodków (jeśli matka karmi dziecko piersią). Organ ten, mimo wszystko, działa jak filtr do wchłaniania i ochrony rozwijającego się płodu z toksyn. 

Zobacz: Jedzenie łożyska – najnowsze wyniki badań
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?