Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Urodziłaś, masz problem z noworodkiem? Na położną poczekasz 5 godzin!

| 25.04.2016, aktualizacja: 25.04.2016 | 4

To, co dzieje się na polskich porodówkach może doprowadzić do tragedii – wyznaje położna. Zobacz, jak wygląda porodówka „od kuchni”.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Kobieta na porodówce czeka na położną
fot. fotolia
"Położna nie pokazała mi jak przystawiać dziecko"
"Prosiłam położną o pomoc, ale nie miała dla mnie czasu"
"Położne powinny nam bardziej pomagać!"

Takie wypowiedzi znajdziesz na wielu forach. Nie raz zdarza nam się narzekać na położne. Psioczymy, że pewnie piją kawę, zamiast pomagać nam w stawianiu pierwszych kroków w macierzyństwie. Często robią swoje, jak automaty, bez wsparcia i rozmowy, których tak potrzebujemy w pierwszych dobach po narodzinach dziecka. Dlaczego tak się dzieje?

"Jedna położna przypada średnio na 15 świeżo upieczonych mam i ich dzieci, czyli łącznie 30 pacjentów. Pamiętacie, ile czasu potrzebowałyście np. przy zmianie pampresa? Albo przy przystawianiu do piersi? Dajmy na to 15 minut - czas bardzo ograniczony. Teraz wyobraźcie sobie, że jesteście dwudzieste w kolejce o pomoc. 20 pacjentek razy 15 minut każda, równa się 5 GODZIN! Aż 5 godzin potrzebuje położna, żeby do Ciebie dotrzeć! Jedna jej wizyta i tak często nic nie zmieni, bo dobrze by było, aby po przystawieniu dziecka za jakiś czas przyjść sprawdzić i ewentualnie poprawić błędy. I znowu kolejne 5 godzin oczekiwania" - czytamy na portalu znana-polozna.pl

To tylko część wpisu położnej przepełnionego żalem i złością na szpitalne realia. Dowiadujemy się z niego, że ciągłe redukcje personelu i wzrost "papierkowej pracy" stawiają przed położnymi zadania nie do wykonania. 

"Boję się, że kiedyś przez przeładowanie obowiązkami wydarzy się tragedia" - wyznaje położna.

Podkreśla ona, że w przypadku jej pracy nie powinna ograniczać się do ratowania życia, ale także wpierać kobiety, instruować, pomagać w rozwiązywaniu początkowych problemów z noworodkiem. Brak czasu na wykonywanie tych obowiązków powoduje niezadowolenie nie tylko pacjentek, ale i frustracje położnych. A wtedy do wypalenia zawodowego pozostaje tylko krok. 

Jeśli więc kolejny raz naciśniesz guzik, bo położna nie pojawia się natychmiast, jeśli będzie dla ciebie oschła, przypomnij sobie ten tekst i okaż jej nieco wyrozumiałości. W ten sposób oczywiście nie rozwiążemy problemu. Tu potrzebne są odgórne zmiany systemowe. Docenienie zawodu położnej, zmiany organizacyjne, wynagrodzeniowe itp. Powtórzę więc słowa położnej: czy przez przeładowanie obowiązkami musi wydarzyć się tragedia, by ktoś dostrzegł problem?! 

Zobacz też: Położne będą znieczulać porody? Jakie jest wasze zdanie?
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

gosć
gosć | 2016-05-10 08:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

połozne czy pielęgniarki tylko potrafią strajkowac nieraz słyszałam jak odzywaja sie do pacjęntek to poraza nie ma połoznyc prawdziwych i prosze mi nie mówic ze na jedną połozną przypada iles pacjęntek

Odpowiedz

gość
gość | 2016-04-29 11:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja leżałam na sali pooperacyjnej. Jeśli czegoś potrzebowałam, to musiałam dzwonić własnym telefonem komórkowym do dyżurki pielęgniarek!! Nie było żadnego guzika przy łóżku , którym można by zaalarmować pielęgniarkę, że coś się dzieje.

Odpowiedz

mama
mama | 2016-04-25 21:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U mnie niestety nie bylo tak kolorowo. Bylo nas przez kilka dni 4 na oddziale i polozne rzadko sie widzialo niestety :-( a maz nie mogl wejsc do mnie na sale w ogole. A rowniez bylam po cc. A nasz pobyt trwal tydzien. Nawet jak moj malec byl naswietlany od zoltaczki to trwalo 3 doby i nie widzielismy sie z mezem. Pokoj odwiedzin zimny i obskurny wiec wizyty trwaly chwile.

Odpowiedz

Karla
Karla | 2016-04-25 20:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Całe szczęście ja trafiłam naa bardzo pomocne położne, z całego serca dziękuję Paniom ze szpitala w ZG:) po cesarce nie mogłam sie ruszać, od razu po zabiegu zostało mi przyniesione dziecko i pani pokazała jak przystawić. Na oddziale był że mną mąż do późnych godzin, po jego wyjściu praktycznie od razu po dzwonku przychodziła położna i zajmowała się dzieckiem, tj. Przewijala, podawała do karmienia, pomagała dobrze ułożyć dziecko aby spało ze mną w łóżku, udzielały rad jak tylko miałam jakieś wątpliwości. Oby więcej takich Aniołów:) dzięki nim ten bardzo stresujący czas dla młodej mamy może dać jej nadzieję na to że nie będzie tak zle, jak teraz gdy wszystko boli i ma się dość wszystkiego:)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?