Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ustka: 1,5 roczne dziecko utopiło się w beczce

| 11.05.2016, aktualizacja: 11.05.2016 | 3

Gdy na dworze robi się ciepło, dzieci chętnie przebywają na świeżym powietrzu. Niestety, czasem rodzice zapominają, że nawet przydomowy ogródek, może okazać się śmiertelnie niebezpieczny dla  dzieci.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
fot. Fotolia
Maluch, który przesiedział kilka miesięcy zimowych w domku, dziś przy tak pięknej pogodzie, wyrusza na podbój  świata ... czyli podwórka. Chce zobaczyć  wszystko jak najszybciej i najdokładniej.  Niestety, rodzice nie zawsze są w stanie upilnować takiego wszędobylskiego odkrywcy.

Jak doszło do tragedii?

Tragedia wydarzyło się w woj. pomorskim, na działce pod Ustką. Rodzice wraz z dzieckiem wybrali się, by odpocząć,  a jednocześnie przygotować roślinność na nadchodzące lato. Zapracowani, nie zauważyli, że ich dziecka nie ma w zasięgu wzroku.

Natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Niestety, 1,5 –roczne dziecko znaleźli w ... beczce na deszczówkę, zakopaną w ziemi. Na reanimację było już niestety za późno.  Choć w beczce było tylko kilkadziesiąt centymetrów wody, chłopczyk się utopił. 

Niestety, to nie pierwszy taki wypadek

Dlaczego chłopiec znalazł się sam blisko niebezpiecznego miejsca? Dlaczego rodzice nie zabezpieczyli wlotu beczki jakąś siatką, co uchroniłoby przed tragedią? Na takie pytania trudno dziś odpowiedzieć. Takie same pytania stawiali sobie rodzice 2-latka, który pół roku temu również utopił się w beczce.

Chłopiec bawił się z bratem na podwórku. Gdy nachylił się nad beczką, by zaczerpnąć wody do podlewania kwiatków, wpadł do środka. Zmarł chwilę po przewiezieniu do szpitala.
Kilka dni temu, 4 –latka wpadła do szamba. Jej także nie udało się uratować. Jej ojciec został oskarżony o złe zabezpieczenie szamba, choć to pod opieką matki została na podwórku.

Okres letni to trudny czas dla rodziców. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, by nasze dzieci bezpiecznie mogły korzystać ze słonecznej pogody. Musimy pamiętać,  że takich maluchów, nie możemy pozostawiać bez opieki nawet na chwilę. Każda chwila nieuwagi, może bowiem zakończyć się tragicznie.    

Przeczytaj także: Wypadek dziecka, to wyrzut sumienia rodziców.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

Anka
Anka | 2016-05-11 21:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

półtoraroczne dziecko potrafi zniknąć z zasięgu wzroku w ciągu sekundy dosłownie... dlatego ja mojego synka nie spuszczam z wzroku nawet na chwilkę. Popieram dziewczyny, takie dziecko potrzebuje rodziców i niech sobie gadają, że wychowuję niezdarę albo coś w tym stylu. Mam to w nosie i robię swoje. A jeśli już MUSZĘ coś zrobić, to dziecko angażuję do tego w jakiś sposób np. jak okopuję ogródek daję dziecku grabki i łopatkę i grzebie sobie w ziemi obok mnie.

Odpowiedz

Bertina
Bertina | 2016-05-11 15:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Popieram Age- ja rowniez chodze krok w krok za swoim dzieckiem a zwłaszcza jak jest na placu zabaw w miejscu gdzie mieszkamy- ma 1,5 roku i jak nie widze problemu aby sie z nim bawic, grac w pilke, trzymac za reke jak sie slizga i asekurowac jak wchodzi po drabince- mam go jednego i po to jestem aby go pilnowac a nie siedziec i pic kawke z sasiadami a pozniej tragedia-nie wybaczylabym sobie nigdy!

Odpowiedz

aga
aga | 2016-05-11 15:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

serio?? mam już dość czytania jak to rodzice nie dopilnowali takich maluchów!a to zagryzione, a to utopione!! ludzie trochę wyobraźni! ja za swoim maluchem chodzę praktycznie krok w krok! znajomi mówią ze przesadzam, ze trochę samodzielności... wychowuję niezdarę?? nie sądzę! przynajmniej nie znajdę dziecka w beczce!!

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?