Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Uwaga! Sezon na: "Pani założy dziecku czapeczkę!"– oficjalnie otwarty! 

| 07.04.2016, aktualizacja: 07.04.2016 | 22

Jaka pogoda uzasadnia brak czapeczki u dziecka? W Polsce prawidłowa odpowiedź brzmi: żadna!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
dziecko w zimowym kombinezonie
fot. Fotolia
Zakwitły pąki, zazieleniły się trawniki, więc spokojnie można już zdjąć szaliki, czapki i zimowe kurtki. To znaczy – zdjąć z siebie, bo przecież dzieci potrzebują bardzo dużo ciepła. A konkretnie: bardzo ciepłej czapeczki, ciepłego szaliczka i ciepłej kurtki, najlepiej na puchu.

A jeśli jakaś wyrodna matka – o zgrozo! – takiego ciepła swojemu dziecku pożałuje, to na bank podczas spaceru spotka się z ciepłą troską: "Ojj, chyba trzeba mu czapeczkę założyć, bo uszy przewieje".

Właśnie się dowiedziałam, że jestem nienormalna, bo moje dziecko wczoraj biegało z krótkim rękawkiem. Yhy, przy 25 stopniach w bezwietrzny dzień. #zlamatka #apotemzapalenieucha #booczywisciebezczapki 😈

Opublikowany przez Ania Andrzejewska na 6 kwietnia 2016
 


Przewiane uszy? Nie ma takiej choroby…

Ciepła, bezinteresowna troska, szczególnie od zupełnie obcych osób, to bardzo budująca rzecz. Szkoda tylko, że według pediatrów coś takiego jak przewianie uszu… nie istnieje. 

Owszem, niemowlęta i małe dzieci często chorują na uszy. Ostre wirusowe zapalenie ucha środkowego to jedna z najczęstszych infekcji wieku dziecięcego: według statystyk nawet 80 procent dzieci poniżej 3. roku życia zapada na nie przynajmniej raz. Zapalenie ucha jednak nie bierze się od braku czapeczki na wiosennym spacerze. Najczęściej – wg lekarzy w 9 przypadkach na 10 – jest powikłaniem infekcji nosa albo gardła u dziecka. 

– Powszechnie sądzi się, i sądzi się błędnie, że zapalenie uchu jest efektem wyziębienia uszu z zewnątrz. To nieprawda – mówi dr Marek Pleskot, pediatra z ponad 30-letnim stażem i autor poradnika dla rodziców „Niemowlę 2016”. –  Zapalenie nie zaczyna się w uchu, ale w gardle albo w nosie: wrota zakażenia są tam, gdzie są słabe śluzówki. Ponieważ jednak zaobserwowano, że wyziębienie może sprzyjać zachorowaniu, to wysunięto ludową hipotezę: „Wyziębienie równa się bolące ucho”. 

Zimne uszy? Gorsze są spocone plecy!

– Tymczasem dużo gorsza od braku czapeczki jest sytuacja, kiedy dziecko najpierw jest przegrzewane i spocone, a potem nagle się wychłodzi – kontynuuje dr Pleskot.
Taka sytuacja ma miejsce np. kiedy dwulatek w puchowej kurtce biega po placu zabaw, poci się, a potem mama sadza go do wózka i powoli, spacerkiem wraca z nim do domu. Podczas takiego powrotu spocony maluch ma aż nadto czasu, żeby mocno się wyziębić. Nagłe wychłodzenie grozi też maluchowi wtedy, kiedy z nasłonecznionego placu zabaw przechodzi na zacienioną ławkę (np. żeby zjeść deserek) – albo nawet wtedy, kiedy nagle chmury zasłonią słońce i zerwie się większy wiatr.
Żeby organizm tolerował takie spadki temperatur, musi być zahartowany – a na pewno nie zahartujemy go, zakładając dziecku czapeczkę i puchy przy temperaturze 20, 19 czy nawet 16 stopni Celsjusza!

– Nawet półroczne dziecko nie potrzebuje w kwietniu czapeczki – chyba, że mówimy o bardzo słonecznym dniu i o czapce z daszkiem. Wiosną naprawdę nie trzeba chronić uszu dziecka. Warto za to zwrócić uwagę na coś innego – tłumaczy pediatra. – Moim zdaniem wczesną wiosną najgorsze są mokre i zimne piaskownice. Bardzo źle, kiedy dziecko siedzi na słońcu w grubej kurtce: wtedy na plecach może mieć nawet 20 stopni, ale rączkami grzebi w zimnym piasku. Ta różnica temperatur: rączki-plecy, działa na organizm bardzo osłabiająco. Właśnie na takie osłabienie czekają zarazki. 

Przewiana szyja: to kwestia zapalenia mięśni

No dobrze – ale przecież każdy z nas kiedyś skarżył się na bolące uszy po zimnym dniu. Taki ból jednak nie świadczy jeszcze o chorobie, ale raczej o podrażnieniu nerwów pod wpływem zimnego i silnego pędu powietrza. Takim podrażnieniem może np. skończyć się podróż autem przy otwartych oknach – ale nie zwykły spacer!
– Mocny zimny prąd powietrza może podrażniać i prowadzić do stanu zapalnego określonych nerwów. Tak bywa np. przy zapaleniu nerwu trójdzielnego. Zapalenie nerwów rzeczywiście może też prowadzić np. do skurczu mięśni szyjnych, aczkolwiek taki objaw częściej występuje jako kręcz po urazie a nie jako skutek infekcji – tłumaczy dr Pleskot.

Lekarze jednak sobie, a babcie, nianie, nauczyciele i rodzice – sobie. Na pewno wiecie, co mam na myśli.  Wystarczy wyjść na pół godziny na dowolny skwerek czy plac zabaw, żeby zobaczyć dorosłych opiekunów w ubraniach na krótki rękaw i towarzyszące im czerwone, mokre od potu maluchy w puchowych kurtkach i koniecznie w polarowych czy wełnianych czapkach.  Jak widać: nadal zamiast zapewnieniom lekarzy wolimy wierzyć w ludowe mądrości, no a przecież wiadomo: w marcu jak w garncu i kwiecień-plecień, dlatego – przezorny zawsze ubezpieczony.

Zwłaszcza od wiatru!

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (22)
avatar

emma
emma | 2016-09-09 14:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zresztą małe niechodzące dziecko w wózku = mało ruchu = mało wytwarzanej energii własnej = mało ciepła i powinno mieć dlatego o 1 warstwę ubranka więcej od dorosłego. A osławiona negatywnie w tym artykule czapeczka w czym tak naprawdę może pomóc? A może w tym że niemowlę z racji niewielkiego owłosienia skóry głowy szybciej odczuje jako chłód zimniejsze podmuchy wiatru niż mamusia dumnie paradująca z 3 miesięcznym bobasem bez czapki w marcu/kwietniu przy 20 stopniach w słońcu (w cieniu zapewne ok. 10 stopni). Zresztą badania naukowe dowiodły, że skóra głowa jak i dłoni jest jest bardziej wrażliwa na wahania temperatury z racji bogatszego ukrwienia i unerwienia, stąd też zakładając choćby cienką czapeczkę przy wietrznej pogodzie poprawiamy komfort cieplny maleństwa - a czyż nie na dobrym samopoczucia dziecka zależy każdej matce. Zresztą porównania matek typu: "ubieram swoje dziecko (paromiesięczne) na spacer dokładnie tak samo jak siebie" przeczy zdrowej logice tychże matek. Bo czyż, jeśli pamięta o niedojrzałej w pełni skórce swego maluszka, stosuje do jego pielęgnacji kosmetyki te same co i sama używa???? Taką samą analogię można by odnieść do odżywiania, czasu niemowlęcia na sen i innych rzeczy. Dlatego może najpierw warto trochę pomyśleć, a nie powtarzać ślepo jedna matka za drugą...????

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Agata
Agata | emma | 2016-10-09 12:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jedna warstwa odzieży dotyczy noworodka. Niemowlę, które jest już w ruchu ubiera się tak jak dorosłego.

Odpowiedz

WIOSNA
WIOSNA | 2016-04-16 11:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja nigdy nie przesadzałam z ilością ubranek na moim drugim dziecku. Ma 3 latka i chorowała tylko raz (złapała wirusa od starszego brata). Mała nie uznaje podkoszulek, rajstop pod spodenkami, no chyba, że jest mróz i śnieg, wtedy jest dla niej zima. Jej starszym bratem zajmowała się babcia. Pierwszą rzeczą jaką robiłam po powrocie z pracy, to zdejmowałam mu jedną warstwę ubrania (w upał 25 st. Miał na sobie podkoszulkę) i oczywiście czapeczkę. Ciągle chorował. Zatem wniosek dl mnie jest jeden: NIE PRZEGRZEWAĆ DZIECKA!
Ale czasem się nie da. Teraz moja uparta córeczka, kiedy przyszła wiosna nie chce rozstać się ze swoją ukochaną zimową kurteczką i przy 14 st. ubiera ją na spacer. Nijak nie da się namówić na lżejsze okrycie wierzchnie i jest opcja: kurtka albo zupełnie bez, czyli sama bluzeczka :((( Czasem zostajemy więc w domu, bo sama bluzka to jednak za mało a kurtka to za dużo. Jak spoci plecki i wejdziemy do domu, aby się przebrać, to mała już nie chce wyjść na dwór :( Tak było też z bucikami. Kozaki przy 20 st.! Do czasu kiedy podczas zabawy na podwórku podstawiła nogę pod rynnę i zmoczyła doszczętnie buty. Dopiero wtedy zdecydowała, że założy lżejsze buciki. I co robić? Czasem inaczej się nie da i już, więc bądźmy wyrozumiali dla siebie nawzajem.

Odpowiedz

Ewka
Ewka | 2016-04-14 21:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U mnie na wiosce to samo. Córeczka ma dwa latka, wychowywana "bezczapkowo", nigdy nie chorowała, a ja na każdym spacerze muszę się tłumaczyć sąsiadkom dlaczego jej czapki nie zakładam. Aż czasem mam ochotę powiedzieć, żeby same sobie czapki pozakładały, najlepiej z klapkami na uszy.

Odpowiedz

Kaśka
Kaśka | 2016-04-08 15:36 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A co zrobić gdy dziecię pozbawione jest włosów? Czy wtedy też mamusie rezygnujecie z czapki (cienkiej, materialiwej)???

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Magda
Magda | Kaśka | 2016-04-08 17:48 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A to łysi mężczyźni chodzą wiosną w czapkach?

Odpowiedz

Adam
Adam | Kaśka | 2016-04-09 09:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

;D czytaj jeszcze raz :)

Odpowiedz

Ilona
Ilona | Kaśka | 2016-04-09 22:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje dziecko ma 6 miesięcy a czapkę miało na głowie kilka razy. W grudniu spacerowalam z nim w chuście bez czapki. Skoro ja nie czuje potrzeby założenia czegoś na głowę, to dziecko też. Warto ufać swojemu instynktowi. Jeżeli dziecku będzie zimno to da Ci o tym znać na pewno ;-)

Odpowiedz

a
a | Kaśka | 2016-04-18 20:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

załóż wełnianą czapkę an swoją głowę i sama ocenisz

Odpowiedz

KI
KI | 2016-04-08 14:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czapkę to i ja teraz noszę w zimniejsze dni:P to czemu mam dziecku nie zakładać jak mi zimno w uszy, bo wieje:PP ubieram dziecko jak siebie i tyle;pp są osoby biegające teraz w krótkim rękawku, ja wyszłam raz w polarze i tydzień już siedzę przeziębiona;PP różnie bywa;pp

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Adam
Adam | KI | 2016-04-09 09:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tylko, że Twoje dziecko niekoniecznie jest jak ty i może być mu za ciepło

Odpowiedz

Natalia Komorowska
Natalia Komorowska | 2016-04-08 12:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moim zdaniem ten artykuł miałby sens w latach osiemdziesiątych/dziewięćdziesiątych.
Moja córka ma 20 miesięcy i od urodzenia czapkę ma zakładaną tylko wtedy kiedy ja sama jej potrzebuję. Na spacery czy plac zabaw wychodzimy codziennie- czapki w domu zostawiłyśmy już pod koniec lutego i naprawdę nie zauważyłam, żeby w przypadku innych dzieci i rodziców było inaczej.
Oczywiście zawsze jakąś skrajność i dziecko w czapce przy 20 stopniach znależć można.
Czy spotkałam się z nieprzychylnymi komentarzami? oczywiście, AŻ dwa razy. Ale czy naprawdę nam, 30-sto latkom, niby wykształconym i światłym, naprawdę trzeba tłumaczyć, że 80- letnia Pani patrzy na świat inaczej, że może dla niej to jedyna okazja w ciągu dnia, żeby się do kogoś odezwać?

Odpowiedz

Lim
Lim | 2016-04-08 11:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiosna to idealny czas na pooglądanie tego, co dzieje się na ulicy, czyli: Mamusia, albo Tatuś, albo ktokolwiek już w lekkim sweterku, albo tylko w t-shirt idzie sobie spokojnym spacerkiem, obok dziecko, które prawie zawsze biega, skacze, kręci się, ubrane w czapę, kurtkę i o zgrozo szalik. Cały czas obserwuję taki trend.

Odpowiedz

dd
dd | 2016-04-08 10:51 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja mam półrocznego synka i teraz jak byly te ciep;e dni to spacerowalismy w dresiku i o zgrozo bez czapki :) a tego dnia tekst o tym, ze mu za zimno ze przewieje uszy slyszalam tego dnia z 20 razy

Odpowiedz

Kalunia
Kalunia | 2016-04-08 08:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem mamą 9 miesięcznej dziewczynki i ubieram ją na spacer tak samo jak siebie plus cienki kocyk jak zaśnie i tylko raz miała lekki katar, widzę te spojrzenia innych mam i komentarze jak można tak lekko ubierać niemowlę

Odpowiedz

aga
aga | 2016-04-08 07:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wazna zasada: niemowle, które nie chodzi ma miec jedna warstwę ubrania wiecej niz dorosly na spacerze, a dziecko bawiące sie i biegające jedna warstwę mniej ...i tego sie trzymie 😉

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Magda
Magda | aga | 2016-04-08 17:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Trzymam chyba.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?