Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czy nasz sposób mówienia wpływa na mowę dziecka?

| 26.10.2014, aktualizacja: 26.10.2014 | 0

Zdrabnianie i zniekształcanie słów - co jeszcze jest na liście "słownych" grzechów rodziców i dziadków? Czy późna mowa zapobiega wadom mowy u dziecka? Na te pytania odpowiada logopedka Iwona Sołtys.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Niemowlę z tatą
fot. Fotolia

"Żabeczka", "ziabećka", "am, am" (zamiast słowa "jedzenie"), "brum, brum" (zamiast "samochód"), "bam" (zamiast "upadek"). Lista "słownych grzechów" rodziców i dziadków jest długa. No właśnie, czy to rzeczywiście "grzechy"? Czy zdrabnianie, seplenienie i zniekształcanie słów lub zastępowanie ich wyrazami dźwiękonaśladowczymi może wpływać na problemy z mową u dziecka?

Iwona Sołtys: Oczywiście. Problem ten istnieje od lat. Logopedzi nazywają ten typ zdrabniania "językiem nianiek". Słuchając najbliższego otoczenia, dziecko uczy się języka, przyzwyczaja się do pewnych form. Powinniśmy posługiwać się w stosunku do niego polszczyzną ogólną. Zmiękczając i zamieniając głoski uczymy je języka zniekształconego i utrwalamy niepoprawne formy. 
Może zdarzyć się tak, że dziecko będzie odporne na tego typu spieszczenia, że nie przejmie nawyków opiekuna. Jednak duża część maluchów zacznie je powielać w dobrej wierze, bo przecież babcia/ciocia tak mówi... 
Wspomina też Pani o wyrazach dźwiękonaśladowczych (brum, brum, hau, hau itp). Tu trzeba pamiętać o tym, by ucząc dziecko odgłosów zawsze podawać nazwę rzeczownika, o który nam chodzi. Nie ma nic złego w powiedzeniu "piesek robi hau hau". Błędem natomiast będzie bezustanne mówienie na wszystkie napotkane psy "hau". 

Co rozumiemy pod pojęciem "wady wymowy"? Jak je rozpoznać?

Iwona Sołtys: Wady wymowy dotyczą wadliwej artykulacji pewnych głosek. Najczęściej u dzieci w wieku przedszkolnym mówimy o seplenieniu, czyli zniekształconej wymowie głosek szeregu szumiącego, syczącego i ciszącego, ale deformacjom może ulec każda głoska. Właściwym rozpoznaniem i opisem wady wymowy zajmuje się logopeda. 

Warto przeczytać: 8 błędów, które prowadzą do wad zgryzu u dzieci

Niektórzy rodzice myślą, że im później dziecko zacznie mówić, tym mniejsza szansa na pojawienie się wad wymowy. Czy to prawda?

Iwona Sołtys: Nie jest to prawdą. To typowy mit o nielogicznym podłożu. Wszelkie statystyki oraz doświadczenia logopedów będą pokazywać przykłady odwrotne. 
Dziecko nie mówi z jakiegoś konkretnego powodu. Może to być brak stymulacji czy nieśmiałość. Jeśli nie podejmiemy żadnej próby zbadania przyczyn tego zjawiska, ten problem będzie narastać.
Na opóźniony rozwój mowy mogą rzutować również: 
  • zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe, 
  • wygórowane napięcie mięśniowe,
  • problemy ze słuchem
Jeśli za namową cioci, wujka, babci lub pediatry bezczynnie czekamy, nie dajemy sobie szansy na poznanie przyczyny i dobranie odpowiedniej terapii. Wysnuwanie wniosków ogólnych na podstawie pojedynczych historii jest wręcz szkodliwe. Możemy jako rodzice przeoczyć zbyt wiele. Czekając na pierwsze słowa do 2.-3. roku życia, zaniedbujemy dziecko pod względem rozwoju mowy. 
Przy okazji chciałabym wspomnieć krótko o tegorocznej oddolnej akcji logopedów "Dwa słowa na 2 lata to o 270 słów za mało" (www.272slowa.pl). Logopedzi zrzeszeni w facebookowej grupie "Logopedia - terapia zaburzeń mowy" zorganizowali bezpłatne ogólnopolskie dni diagnoz logopedycznych. To wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem i pokazało jak wiele jest jeszcze do zrobienia, jak wiele do nauczenia i uświadomienia. Pamiętajmy, że dziecko mówiąc wyraża siebie. Gdy nie ma tej możliwości narasta w nim frustracja i lęk.

Kiedy trzeba pójść do logopedy? 

Iwona Sołtys: Polskie dzieci trafiają do logopedy bardzo późno, na etapie przedszkola, czasem szkoły. Wtedy dopiero zauważa się, że dziecko niewyraźnie mówi, ślini się, oddycha przez nos. Terapia trwa długo, bywa trudna. Tymczasem na pewne nieprawidłowości mamy wpływ od momentu urodzenia się dziecka. Profilaktyka daje szansę na zminimalizowanie problemów logopedycznych dziecka. Nauka ssania, połykania, potem żucia i gryzienia, a wreszcie zmiana typu połykania z niemowlęcego na dojrzały - to wszystko ma wpływ na rozwój mowy. 

Co powinno zaniepokoić rodzica?

Iwona Sołtys: Rodzica na tym etapie powinny zaniepokoić trudności w karmieniu. U noworodka będzie to nieefektywne ssanie, niedomykanie ust, nadwrażliwość w sferze oralnej. Dziecko półroczne zaczynamy karmić łyżeczką, stopniowo zmieniając konsystencję posiłków. Powinniśmy też zadbać o to, by nasz maluch nauczył się gryźć.
Niepokój powinien się pojawić, gdy dziecko ma miesiąc-dwa i nie wydaje żadnych dźwięków lub gdy wydawało dźwięki, a potem nastąpił regres. 
Warto mówić o swoich wątpliwościach w gabinecie pediatrycznym, dzielić się spostrzeżeniami z lekarzem. To nie jest normalne, gdy półtoraroczne dziecko nie mówi żadnego słowa. Owszem, istnieją pewne przesunięcia, każde dziecko to indywidualny przypadek, jednak zbyt długa bezczynność działa destrukcyjnie. O rozwój ruchowy naszych dzieci dbają ortopedzi i fizjoterapeuci. Nie odsuwajmy rozwoju mowy na boczny tor. 

Zobacz także: Gry i ćwiczenia logopedyczne

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?