Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wakacje z chorowitkiem

| 17.07.2007, aktualizacja: 10.03.2016 | 1

Wyjazd z maluchem do uzdrowiska to doskonały sposób na podreperowanie zdrowia kilkulatka!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
Lekarze zbyt rzadko proponują rodzicom wyjazd z maluchem do uzdrowiska. A przecież to doskonały sposób na podreperowanie zdrowia kilkulatka!
Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Przede wszystkim masz pewność, że będziecie przebywać w czystej okolicy. Żeby dana miejscowość została uznana za uzdrowiskową, musi spełniać bardzo rygorystyczne warunki: jej mikroklimat powinien korzystnie wpływać na stan zdrowia przebywających tam ludzi. W okolicy nie może więc przebiegać droga szybkiego ruchu, musi to być teren bez fabryk lub zakładów, których produkcja zanieczyszcza środowisko.
Właśnie zatrucie środowiska jest jedną z głównych przyczyn chorób cywilizacyjnych, takich jak alergia i nawracające infekcje wirusowe. Coraz więcej maluchów zapada także na cukrzycę, choroby układu oddechowego i pokarmowego. O to, kiedy warto z dzieckiem jechać do sanatorium, pytamy prof. Irenę Ponikowską, krajowego konsultanta balneologii i medycyny fizykalnej.

Co to znaczy „leczyć klimatem”?

Wpływ klimatu na zdrowie (nie tylko dzieci) jest udowodniony. Tym właśnie zajmuje się balneologia, czyli nauka o leczniczym działaniu wód mineralnych, zdrojów, gazów, borowin i klimatu. Bardzo gorąco zachęcam do stosowania terapii balneologicznych, bo przynoszą one naprawdę dobre skutki.
Już sama zmiana klimatu na trzy lub więcej tygodni powoduje, że organizm musi się zmierzyć z nowymi warunkami, co sprawia, że zwiększa się wydolność układu krążenia, lepiej pracują płuca, wzrasta liczba krwinek czerwonych i poziom hemoglobiny we krwi, poprawia się przemiana materii. Dziecko ma większy apetyt i chęć do zabawy na świeżym powietrzu.
Jednak sama zmiana klimatu, chociaż niewątpliwie korzystna, nie wystarczy, żeby wzmocnić chorowite dziecko. Czasami nawet nie trzeba maluchowi drastycznie zmieniać klimatu, ważniejsze jest samo leczenie. Przy niektórych chorobach lepiej wybrać sanatorium położone w strefie nizinnej, w jakiej mieszka większość z nas. Zbyt bodźcowe działanie klimatu może nawet zaszkodzić! Ale o tym musi już zadecydować lekarz.

Pobyt w sanatorium wspomaga leczenie klimatyczne

W sanatorium dziecko korzysta ze specjalnie dla niego dobranych zabiegów leczniczych: kąpieli, inhalacji, gimnastyki, m.in. w basenie, okładów z borowin, a także fizykoterapii – leczenia np. ciepłem, zimnem, światłem, laserem, masażem leczniczym. Jest przy tym pod opieką doskonałych lekarzy, którzy muszą mieć dwie specjalizacje – są zarówno pediatrami, jak i specjalistami od konkretnego schorzenia (alergii, cukrzycy, laryngologii itp.). Jako krajowy konsultant dbam również, żeby byli specjalistami z balneologii i medycyny fizykalnej.

Kiedy warto poddać dziecko takiej terapii?

Do sanatoriów kierowane są przeważnie dzieci powyżej trzeciego roku życia, choć w uzasadnionych przypadkach trafiają tam i młodsze. Z zasady nie przyjmuje się niemowląt, bo ich system immunologiczny (odpornościowy) nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Dla nich gwałtowne zmiany klimatu nie są wskazane.
Dzieci w wieku od trzech do sześciu lat mogą być kierowane na leczenie uzdrowiskowe pod nadzorem zdrowego opiekuna, najczęściej mamy. Za jej pobyt, nawet zalecany ze względu na przebieg leczenia dziecka, trzeba zapłacić, ale jest wskazany nie tylko ze względu na samopoczucie malca. Przede wszystkim po to, by mama nauczyła się, jak prawidłowo później w domu wykonywać niektóre z zaleconych zabiegów.
To wszystko sprzyja nabraniu przez dziecko większej odporności, a w przypadku chorób przewlekłych – zmniejszeniu stopnia ich nasilenia. Warto przy tym wspomnieć, że sanatoria są czynne przez cały rok, także poza lipcem i sierpniem, kiedy pierwszeństwo ma ucząca się młodzież.

Co zrobić, gdy nie mamy skierowania na NFZ?

Myślę, że takie sytuacje są rzadkie, jeśli chodzi o brak miejsc. NFZ ma naprawdę spore środki na leczenie uzdrowiskowe dzieci, z moich obserwacji wynika, że w wielu przypadkach nie w pełni wykorzystane. Warto więc – jeśli nawet lekarz pierwszego kontaktu czy pediatra nie zaleca takiej formy leczenia – samemu ją zaproponować. Jeśli lekarz odmówi, radzę się zwrócić o poparcie tej prośby do specjalisty, który leczy dziecko, np. z alergii. W ostateczności zawsze można skierować skargę do Ministerstwa Zdrowia, załączając kopie karty zdrowia dziecka i wyników badań. Z mojego punktu widzenia problemem są jednak nie odmowy, ale właśnie zbyt rzadkie proponowanie pobytów w uzdrowisku.

Jak trzeba przygotować małe dziecko do pobytu w sanatorium?

Im dziecko młodsze, tym większym zaskoczeniem dla niego może być pobyt w sanatorium, zwłaszcza jeśli będzie tam przebywało samo. Warto więc wcześniej opowiedzieć maluchowi, gdzie pojedzie i co się tam będzie z nim działo. Ten obowiązek spoczywa nie tylko na lekarzu, który kieruje dziecko do uzdrowiska (on może w przystępny sposób opowiedzieć o zabiegach i sposobach leczenia, a także o spodziewanych efektach), ale też na rodzicach.
Mama i tata powinni zapewnić dziecko o swoim przywiązaniu, a jeśli będzie tam samo, obiecać, że będą je odwiedzali, i dotrzymać słowa. Przede wszystkim trzeba w maluchu wyrobić pozytywne nastawienie do osób, które się tam nim zajmą. Oprócz lekarzy i pielęgniarek pracują tam opiekunowie socjalni, dla dzieci w wieku szkolnym są prowadzone lekcje.

Jak wygląda dzień w szpitalu uzdrowiskowym lub sanatorium?

Program jest bardzo bogaty. Rano, po śniadaniu, dzieci spotykają się z lekarzami, są wykonywane badania. Potem idą na przepisane im zabiegi – zwykle dwa, trzy (bywa, że różne w poszczególnych dniach). Trwają mniej więcej dwie godziny. Po obiedzie jest czas na spacer (drzemka dla tych, które wymagają leżakowania) i zabawy ruchowe. Dzieci dużo przebywają na świeżym powietrzu, bawią się, grają w piłkę, jeżdżą na rowerach. W niektórych sanatoriach uczą się grać w tenisa czy jeździć konno (zwykle odpłatnie). Po kolacji mają czas na wyciszenie się, bo w sanatorium szybko następuje cisza nocna – sen to także ważne „lekarstwo”.
Jeśli z dzieckiem przebywa mama, to popołudnie jest dla nich. Mogą razem pójść do kina, na spacer po lesie, wycieczkę do miasteczka. Zachęcamy jednak mamy, by w sanatorium także same wypoczęły. Codzienna opieka nad chorym dzieckiem bardzo przecież wyczerpuje. Jeśli więc kilkulatek rwie się po południu do kolegów, to mama może bez wyrzutów sumienia poczytać na świeżym powietrzu lub w inny sposób miło spędzić czas.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

Anka
Anka | 2008-02-21 18:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witam.
Przebywała przez tydzień z 4 letnim synkiem w uzdrowisku Kubalonka, popieram takie pobyty. Lekarz prowadzący postawił pierwszego dnia trafną diagnozę a wcześniej mały był leczony przez 6 mies na astmę. Polecam wszystkim takie pobyty jeśli dziecko choruje dłużej niż 6mies to warto wybrać się na taką konsultację, teraz też będę sie starać o leczenie senatoryjne dla mojego dziecka.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?