Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wakacje ze znajomymi: czy to się może udać?

| 28.06.2016, aktualizacja: 28.06.2016 | 0

Oczywiście! Pod warunkiem, że podczas wspólnych wakacji wszyscy wrzucą na luz – mówi Ania, mama 7-letniej Tosi i 4-letniego Kazika

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Wspólne wakacje to frajda dla dzieci
fot. Fotolia

Pamiętacie swoje wakacje z dzieciństwa? Nieważne, gdzie się je spędzało. Ważne z kim! 

Ania i Wojtek Mrozowie, rodzice Tosi (7 lat) i Kazika (4 lata) spędzają je zawsze w licznym gronie. I bardzo to sobie chwalą. 

– I ja, i mój mąż jesteśmy jedynakami i pewnie dlatego tak bardzo lubimy towarzystwo, zwłaszcza latem – śmieje się Anka. – Na ogół odbywa się to tak: skrzykujemy się ze znajomymi, wybieramy jakieś spokojne miejsce (najczęściej małą, spokojną  miejscowość nad jeziorem)  i wynajmujemy kilka domków obok siebie (trzeba to zrobić z wyprzedzeniem!).  Bywa, że spędzamy tam wakacje w kilkanaście osób (w tym np. ośmioro dzieci w różnym wieku, od brzdąca w pieluchach po ośmiolatka, który od pierwszej chwili zaczyna rządzić towarzystwem), choć niekoniecznie wszyscy naraz: jedni przyjeżdżają, inni wyjeżdżają, jakaś rodzina dołącza tylko na weekendy itd.  Tak czy inaczej zawsze jest nas sporo.

Razem jest fajniej

Co na to dzieci? Są zachwycone, bo nie nudzą się, zawsze mają się z kim powygłupiać i wszystko, włącznie ze wspólnym przygotowywaniem śniadania albo wyprawą do spożywczego po bułki i jogurt, jest dla nich rozrywką. 
Rodzice też nie narzekają: mają z kim pogadać i mogą odpocząć, bo gotowaniem obiadów, sprzątaniem i pilnowaniem dzieci zajmują się na zmianę.
– Dyżury? Nie, kto by sobie zawracał tym głowę – mówi Ania. – Wszystko to odbywa się w miarę naturalnie: np.  ktoś gotował w środę, więc w czwartek za patelnię bierze się ktoś inny. Nie ma z tym wielkiego problemu, zwłaszcza, że robimy proste potrawy (np. makaron z sosem + sałata ze śmietaną i rzodkiewkami), podsmażamy gotowe pierogi albo idziemy na rybkę. Kasa na jedzenie jest wspólna (przed zakupami robimy zrzutkę) a jeśli chodzi o  przyjemności typu lody itd, na ogół każdy płaci za swoją rodzinę. 

Polecamy także: Z dzieckiem pod namiotem

Nic na siłę

Wspólne spędzanie wakacji nie oznacza,  że wszystko trzeba robić wspólnie.
– Jeśli mamy ochotę, robimy coś z innymi, np.  idziemy na wycieczkę albo urządzamy grilla itd., ale nie odbywa się to  na zasadzie jazdy obowiązkowej. Jeśli ktoś ma ochotę odpocząć od towarzystwa, poczytać, pospać itd,  robi to i już – mówi  Ania. 

Fajerwerki? A po co?

Mrozowie i ich przyjaciele nie starają się wymyślać jakichś super atrakcji dla dzieci.
– Zabieramy je na wycieczki do lasu  i nie tylko, chodzimy z nimi się kąpać w jeziorze, ale poza tym same wymyślają sobie zabawy. Czasem im coś podpowiadamy, ale na ogół (zwłaszcza w przypadku tych starszych) nie ma takiej potrzeby – opowiada Ania.
 Hity ostatnich wspólnych wakacji: 

  • „Kino samochodowe” zorganizowane przy pomocy laptopa podłączonego do gniazdka zapalniczki (przy wyłączonej stacyjce) z efektami specjalnymi (tzn. ciemnością za oknami i deszczem bębniącym o szyby) i pop cornem (gotowym).
  •   Projektowanie super placu zabaw (co osiem dziecięcych głów, to niejedna) – dzieciaki zużyły kilka dużych bloków rysunkowych.
  • Budowanie labiryntów z kilku parawanów plażowych.

– A jeden z ojców, na co dzień mało ruchliwy urzędnik,  wcielił się w rolę kaprala-twardziela i zorganizował dzieciom zaprawę jak na poligonie – wspomina mama Tosi i Kazika. – Wszyscy byli zadowoleni: dzieci – bo robiły coś zupełnie nowego, "kapral" – bo przypomniał sobie swoje harcerskie czasy, a  pozostali rodzice – bo mogli poleżeć brzuchem do góry.

Sprawdzone rady

  • Cisza? Sprawdźcie co się dzieje. Brak krzyków i śmiechów na ogół oznacza, że dzieci coś kombinują.
  • Teren, na którym są domki, powinien być ogrodzony, zwłaszcza jeśli w pobliżu jest jezioro.
  • Dzieci się często kłócą i to nic strasznego. Najczęściej rozstrzygają spory same i nie ma potrzeby w to ingerować. 
  • Wrzućcie na luz (choć oczywiście pilnujcie dzieci, bo przychodzą im do głowy najróżniejsze pomysły). W dużej grupie zawsze  ktoś się  guzdrze, ktoś inny mądrzy, jest bałaganiarzem albo robi coś, co może irytować, np. zapomina wyłączyć budzik i urządza wszystkim pobudkę o świcie. Ale po co sobie psuć wakacje drobiazgami, skoro można się z tego pośmiać?

Zobacz także: 7 sposobów, by nie zbankrutować podczas wakacji  z dzieckiem

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?