Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wyścig mam po promocje, czyli coroczna walka w dyskoncie

| 07.10.2014, aktualizacja: 21.10.2014 | 7

Kolejki ustawiają się już na pół godziny przed otwarciem sklepu. Po otwarciu sklepowych drzwi duża część mam zapomina o zasadach dobrego wychowania i staje do walki po zimowe produkty dla swoich dzieci.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
zakupy, kobiety, promocja, bieg
fot. fotolia
Tłum napiera na mnie coraz mocniej. Z trudem łapię kolejny oddech wypełniony zapachem potu mężczyzny, któremu sięgam akurat do pach i smrodu papierosa, którego chwilę temu zdążyła dogasić kobieta przede mną. Ciężko powiedzieć, ile osób jest za mną, bo nawet nie próbuję się oglądać – szkoda czasu. Mam jeden cel kozaki nr 25 i kurtka zimowa rozmiar 98. Wejść, a raczej wlać się z tłumem do środka sklepu, zlokalizować promocyjne produkty dziecięce, zgarnąć wszystkie, do których uda mi się dotrzeć, a potem przeglądać w poszukiwaniu właściwego rozmiaru. Im więcej zgarnę, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu. Zawsze mogę  też rozpocząć wymianę z osobą stojącą obok, jeśli nie uda mi się za pierwszym razem chwycić właściwego rozmiaru. Drugiego podejścia nie będzie, dobrze wiem o tym. Przy drugiej próbie mogę co najwyżej znaleźć kilka par chłopięcych butów i to w rozmiarach powyżej 30. Widocznie rodzice starszych chłopców z nieznanych mi powodów nie uczestniczą tak licznie w corocznej walce. To moja misja na dziś, która mam nadzieję, zakończy się sukcesem. Kilka siniaków - niewielki koszt, jaki jestem gotowa ponieść, by kupić ciepłe i solidne buty dla dziecka  w cenie do 50 zł.

Przygotowania do wyścigu mam

Na kilka dni przed promocją produktów dziecięcych na Facebooku i forach społecznościowych zaczynają pojawiać się pierwsze post: "Kto idzie na walkę w Lidlu?", " Kto w tym roku poluje na kozaki?", "W tym roku nie dam się zgnieść i wygram!". Posty piszą głównie kobiety, matki. Wymieniają się poradami z serii "Jak wygrać bitwę w dyskoncie i w jak najkrótszym czasie dostać to, po co przyjechałam, żeby nie spóźnić się do pracy".
Jeśli w dniu promocji jedziesz autobusem z kobietami wsiadającymi w okolicach dyskontu z wypełnionymi po brzegi torbami, możesz być pewna, że one swoją walkę wygrały, a w ich reklamówkach  znajdują się dziecięce zimowe kozaki, kurtki, polary itp.  Coroczny wyścig po dziecięce produkty budzi w matkach na tyle dużo emocji, że wśród wpisów na FB znajdziesz i takie (pisane w przededniu promocji):  "Ja już spać nie mogę" , "Czeka mnie nieprzespana noc", "Mój mąż jutro idzie walczyć, a co, niech zobaczy, jak matka musi się poświęcać!" itp., inna pisze "Ale będę miała ubaw obserwując ich z pracy".  Jedne czekają w napięciu, inne z nich drwią. A Ty, po której stoisz stronie?

Do biegu, gotowi, start – czas zacząć walkę mam o promocyjne produkty

Jeśli przyjedziesz wystarczająco wcześnie i masz silne nerwy (i łokcie), to możesz wygrać, jak zrobiła to Karolina, wykształcona, posiadająca tzw. "dobrą pracę" mężatka i mama 2 dzieci - "Ale miałam akcję! Kolejka to była, jak przed otwarciem sklepu w PRL-u.  Ludzie na mnie krzyczeli, że stanęłam bliżej wejścia, a tu kolejka przecież jest. Po otwarciu szturm i co niektórzy próbowali mnie przepychać, ale poczęstowałam parę osób z łokcia i odpuścili.  Dawno czegoś takiego nie widziałam. Oczywiście kupiłam, co chciałam!"
Inne poległy na palcu walki. Jest wśród nich Jola, która napisała: "Wyszłam, bo to nie na moje nerwy. Kłócić się o byty, jak o własne życie? Jak hieny się rzucają, biorą po kilka sztuk w swoje macki i dopiero wybierają. Bez przesady! I to dorośli ludzie! Nie lubię z siebie błazna robić. To był mój pierwszy i ostatni raz."

Dlaczego matki uczestniczą w walce o produkty dla dzieci?

Tylko niewielki odsetek robi to dla emocji czy corocznego nałogu. Większość z osób walczących o kozaki czy kurtki dla dzieci wcale nie miałaby ochoty w tym uczestniczyć, ale nie stać ich na firmowe, solidne buty dla dziecka lub nie chcą przepłacać. Za kwotę, którą wydadzą na promocyjne produkty (potrafiące być naprawdę wysokiej jakości) w dyskoncie, mogłaby pozwolić sobie jedynie na zakup innych w hipermarkecie  lub na bazarze (często bez atestów, certyfikatów). Dbając o komfort i zdrowie dziecka, jak i stan własnego portfela gotowe są naprawdę na wiele. Każda walczy, jak lwica, bo przecież robi to dla osoby najważniejszej dla świecie, dla własnego dziecka.

Zobacz też: 30 kurtek dla dziecka na jesień 2014
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (7)
avatar

niccck
niccck | 2014-11-04 10:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

wszystko przez to, że za mało zarabiamy, a odzież jest droga - zwłaszcza dziecięca! dlatego też w Lidlu się ludzie odczłowieczają w dzikim wyścigu :(

Odpowiedz

Magda
Magda | 2014-10-08 09:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Na promocjach w fajnych sklepach można wyhaczyć lepsze produkty, niż w Lidlu. Do tego zakupy robi sie spokojnie, a nie jak ktoś, kto nigdy ubrań, butów nie widział.

Odpowiedz

anka
anka | 2014-10-08 09:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

lidl powinien zabronic zakupów hurtowych bo jest oczywiste ze jak ktos kupi 10 par kurtek lub 20 par butow to wiadomo ze to bedzie na nastepny dzien na targu handlował tym towarem, dlatego każdy jest hętny do kupowania w lidlu gdzie kurtki sa po 50 zł a na targu po 80 zł lub więcej

Odpowiedz

Gabi
Gabi | 2014-10-08 08:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Arraya zazdroszczę Ci takiej zanjomości.

Odpowiedz

Arraya
Arraya | 2014-10-07 21:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Hehe, dobre, nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak walka o promocyjne produkty dla dzieci. Mam znajomą pracującą w Lidlu, jeśli w gazetce widzę coś akurat dla mojej córki, to dzwonię, informuję jaki kolor, rozmiar, etc, rzeczy zostają dla mnie odłożone i następnego dnia na spokojnie je sobie odbieram :)

Odpowiedz

Paula
Paula | 2014-10-07 20:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dwa lata temu pracowalam w lumexie. Identycznie bylo w dniu dostawy... Tlumy ludzi pod sklepem a pozniej bitwa o ubrania... Ubaw mialam z ludzi niesamowity jak na zakretach nie wyrabiali miedzy gondolami w zime i z slizgiem ladowali na podlodze ;)

Odpowiedz

Gabi
Gabi | 2014-10-07 10:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak tu nie kupić dziecku za taką cenę! W normalnym sklepie 3x tyle kosztuje para kozaków.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?