Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Medyczny cud? Dwuletni Adaś wybudzony ze śpiączki po hipotermii

| 03.12.2014, aktualizacja: 04.12.2014 | 0

Ze szpitala, gdzie przebywa dwuletni Adaś, który był w głębokiej hipotermii, napływają optymistyczne wieści: chłopiec został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej! Prof. Skalski mówi, że to medyczny cud.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
pogotowie
fot. Panthermedia
Choć lekarze wciąż są ostrożni, ze szpitala dziecięcego w Prokocimiu napływają coraz bardziej optymistyczne wieści: dwuletni Adaś, który od niedzieli był w głębokiej hipotermii, czuje się coraz lepiej. Został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, samodzielnie oddycha, zaczyna się bawić. Nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii, jednak czuje się coraz lepiej. Wstępnie był już badany m.in. przez neurologa - pierwsze badania potwierdzają, że wszystko jest w porządku. Wszystkie narządy wewnętrzne chłopca pracują prawidłowo.
Prof.  Janusz Skalski, który opiekuje się chłopcem, od początku mówił, że jeśli chłopca uda się uratować, będzie to medyczny cud. Jak do tej pory nikt na świecie nie wyszedł z tak głębokiej hipotermii. Temperatura ciała chłopca po przywiezieniu do szpitala wynosiła 12,7 st. C.

Serce uderzało raz na kilkadziesiąt sekund

Odnaleziony w niedzielę Adaś był w samej koszulce i skarpetkach. Wyszedł z domu sam w nocy, najprawdopodobniej w półśnie (prawdopodobnie chłopiec lunatykował). Przebywać na mrozie przez kilka godzin. Został odnaleziony przez policjanta, który natychmiast rozpoczął reanimację. Następnie chłopiec został przewieziony przez pogotowie do szpitala dziecięcego w Prokocimiu.
- Gdy został do nas przywieziony, jego serce kurczyło się raz na kilkadziesiąt sekund, jak u zwierząt zmiennocieplnych. To niesamowite, że przy takim obniżeniu czynności serca, dziecko przeżyło. Jeśli uda się je z tego wyprowadzić bez szwanku, to będzie absolutny cud - mówił prof. Janusz Skalski.
Profesor chwalił też pogotowie: ratownicy zachowali się profesjonalnie: w stanach głębokiej hipotermii, gdy dochodzi do zatrzymania krążenia, nie można gwałtownie ogrzewać ciała. Trzeba je ciepło okryć, by nie dochodziło do dalszego wychłodzenia ciała, jeśli to możliwe przenieść w ciepłe miejsce. Gdy nie ma akcji serca: rozpocząć reanimację.
W szpitalu dziecięcym w Prokocimiu chłopiec był najpierw podłączony do krążenia pozaustrojowego, a gdy jego temperatura ciała została podwyższona, można było je odłączyć. Stan dziecka stale się poprawiał, dlatego lekarze zaczęli wybudzać chłopca ze śpiączki farmakologicznej.

Dzieci w hipotermii

Niewiele wyższą ciepłotę ciała jak Adaś miała Erika (13 miesięcy) z Kanady, która – podobnie jak dwuletni Adaś – sama wyszła z domu, ubrana tylko w koszulkę i pieluszkę, choć na dworze był mróz ok. 20 st. C. Gdy dziewczynkę odnaleziono, temperatura jej ciała wynosiła ok. 14 st. C., nie można było wyczuć pulsu ani oddechu. Jak stwierdzili lekarze, jej serce nie pracowało od dwóch godzin.
Erikę udało się przywrócić do życia. Ratownicy stopniowo ogrzewali ciało dziewczynki. Po dwóch godzinach, gdy już zamierzali podłączyć krążenie pozaustrojowe, jej serce samodzielnie podjęło pracę.  U dziewczynki nie stwierdzono żadnych uszkodzeń mózgu.
Nie wiadomo, jakie są granice hipotermii głębokiej, kiedy jeszcze można uratować życie.
Czytaj też: Ważne numery alarmowe: musisz je pamiętać

Dlaczego nie dochodzi do uszkodzeń mózgu

U osób, u których doszło do głębokiego wychłodzenia organizmu, stosuje się zwykle krążenie pozaustrojowe (zastosowano je również u Adasia). Do żył i tętnic podłączane są plastikowe rurki (kaniule), przez które krew jest wyprowadzana z organizmu, by przejść przez działający jak sztuczne serce aparat o nazwie ECMO (pozaustrojowe utlenowanie krwi). Aparat utlenia krew, a jednocześnie stopniowo ją podgrzewa - o 6-9 st. C na godzinę. Dzięki temu temperatura wychłodzonego ciała stopniowo podnosi się, a jednocześnie stopniowo pobudzane są "uśpione" narządy wewnętrzne.
Z raportu opublikowanego niedawno przez New England Journal of Medicine wynika, że  taką procedurę zastosowano do tej pory u ponad 30 osób znajdujących się w głębokiej hipotermii. Krążenie pozaustrojowe trwało u nich od 30 do 240 minut. U żadnej z tych osób nie zaobserwowano żadnych uszkodzeń mózgu, który jest najbardziej wrażliwy na brak tlenu.
Jest to możliwe, ponieważ  obniżenie temperatury ciała o kilka stopni znacznie zmniejsza zapotrzebowanie organizmu na tlen.

Od kardiochirurgii do leczenia hipotermii

Metoda leczenia głębokiej hipotermii bazuje na metodzie stosowanej od lat w kardiochirurgii, podczas operacji na otwartym sercu, gdy wykorzystuje się krążenie pozaustrojowe. Pacjent jest schładzany do temperatury 28 st. C lub nawet niższej, a następnie, po zabiegu, jest ogrzewany.
Paradoksalnie, Adasiowi w przeżyciu pomogło to, że lunatykował. W tym stanie, zapotrzebowanie na tlen znacznie się zmniejsza.
Zobacz film: Pierwsza pomoc: resuscytacja dziecka
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?