Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Naprawdę smutny powód, dla którego ta kobieta weszła do łóżeczka córki

| 13.04.2016, aktualizacja: 13.04.2016 | 21
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(13)
weszła do łóżeczka córki
fot. Facebook / Deyna Mager
Zrobił zdjęcie swojej żonie i córce, a teraz ta fotografia porusza serca tysięcy internautów na całym świecie. Dlaczego?
Pewnego dnia Matt Mager wrócił do domu i zastał swoją żonę, Deynę, w maleńkim szczebelkowym łóżeczku ich pięciomiesięcznej córeczki, Luelli. Uwiecznił ten moment na fotografii, która dzięki Facebookowi poruszyła tysiące internautów. Chociaż zdjęcie samo w sobie jest wzruszające, to siła ego oddziaływania wynika z komentarza, który Deyna, zamieściła przy fotografii:

"To jest zdjęcie sprzed kilku tygodni. I tak: weszłam do łóżeczka, w nadziei, że uspokoję moją krzyczącą, ząbkującą, zaczerwienioną na twarzy i zalaną łzami córeczkę. (...) Znalazłam się w samym środku tego wykańczającego i pięknego zjawiska, które nazywamy rodzicielstwem i przypomniałam sobie obietnicę, którą jej złożyłam".



Dalej kobieta wspomina spotkanie w kościele, na którym misjonarz opowiadał o sierocińcu w Ugandzie:

"Jedno z naszych pierwszych wyjść bez Luelli to koncert w kościele. Podczas spotkania misjonarz opowiedział nam historię, która dogłębnie mną wstrząsnęła. To był moment, który na zawsze zapisał się w moim delikatnym, rządzonym hormonami, nowym sercu mamy (...)".

Ten misjonarz odwiedził sierociniec w Ugandzie, wcześniej był w wielu innych sierocińcach, ale ta wizyta była inna. Wszedł do pokoju z ponad setką łóżeczek, w których leżały dzieci. W osłupieniu odkrył, że jedyny dźwięk, który do niego dociera to cisza. To bardziej niż niespotykane w jakimkolwiek pokoju niemowlęcia, a co dopiero w pokoju, w którym jest ponad 100 dzieci! Zapytał towarzyszącą mu kobietę, dlaczego jest tam tak cicho. Jej odpowiedź to coś, czego nigdy, przenigdy nie zapomnę. NIGDY. (...).

Spojrzała na niego i powiedziała: "Po mniej więcej tygodniu płaczu przez niezliczone godziny, w końcu przestają, bo zaczynają rozumieć, że nikt do nich nie przyjdzie..."."

Ta historia złamała serce Deyny. Same wiecie, jak wrażliwe na krzywdę dzieci stajemy się po porodzie, prawda? Deyna obiecała wtedy swojej córce, że zawsze będzie do niej przychodzić. Bez względu na porę, kiedy tylko usłyszy jej płacz, będzie przy niej:

" Kiedy będzie pierwszy raz cierpieć, kiedy ktoś złamie jej serce po raz pierwszy, przyjdziemy do niej. Będziemy przy niej, by ją przytulić, pozwolimy jej odczuwać te emocje, podejmować samodzielne decyzje, będziemy przy niej. Pokażemy jej przez własne łzy i frustracje, że nie ma nic złego w płaczu i uczuciach. Że przy nas będzie zawsze bezpieczna i że zawsze do niej przyjdziemy". 

To wyznanie i historia z sierocińca w Ugandzie poruszyła serca innych matek. Post Deyny został udostępniony ponad 22,5 tys, razy, a polubiło go ponad 65 tys. użytkowników Facebooka. Mamy dzielą się pod zdjęciem swoimi przemyśleniami i historiami. One też obiecują sobie i swoim dzieciom, że nie będą zostawiać swoich dzieci, żeby "się wypłakały". Też się wzruszyłyście?

Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (21)
avatar

slonce tez
slonce tez | 2016-11-15 23:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

7 lat temu zobaczylam jak brat z zona spokojnie siedza, rozmawiaja i pija herbate podczas gdy ich nowo-narodzony synek plakal okropnie rozpaczliwie sam, w swoim lozeczku, w zamknietym, ciemnym pokoju. Przyslam ich odwiedzic ale nie moglam zostac bo po prostu pekalo mi serce. Oni spokojnie i bez najmniejszego problemu tlumaczyli, ze to ok, ze to tylko placz i wcale nie jest mu tak zle, jak slychac.. Powiedzialam, ze sie spiesze, wyszlam i sie rozplakalam. Dzisiaj chlopiec jest bity przez rowiesnikow w szkole, jest bojazliwy, i niesamowicie wrazliwy. Na 'zielonej szkole' wychowawczyni znalazla go placzacego w pokoju.. Czy takie zachowania swiadcza o szczesliwym domu i wychowaniu tego dziecka? Nie wiem czy mi sie w koncu uda, ale jesli kiedykolwiek bede miala dziecko, postaram sie pamietac, ze milosc, cieplo i wsparcie to najwazniejsze co rodzic moze dac. Cudowna matka i wzruszajaca historia powyzej.

Odpowiedz

garowy
garowy | 2016-11-13 00:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

rety

Odpowiedz

ANETA
ANETA | 2016-11-11 22:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Piekna historia. Czytajac o tym sierocincu, przypomnialam sobie jak lezalam z corka w szpitalu. Obok w sali lezala dziewczynka,malenka moze miala ze 2-3 miesiace, byla ciagle sama. Pielegniarki przychodzily tylko z butelka aby ja nakarmic no i przewinac. Dziewczynka ciagle plakala, tak zal mi jej bylo ze czasami przychodzilam do tej sali aby chociaz ja przytulic, polulac, uwolnic jej nozki ktore wplataly sie miedzy szczebelki lozka. Podczas tych 5 dni ktore spedziam z corka w szpitalu to w ostatnia noc zobaczylam ze ktoś przyszedl do tej dziewczynki, byla to jej matka, zapytalam sie czemu nikogo przy dziecku nie ma, stwierdziala ze ona czasu nie ma bo domem musi sie zajac, mezowi obiad musi robic. Rece mi opadly po tej rozmowie. Minely 4 lata, zobaczylam ta kobiete w autobusie, byla pijana. Siedziala z mlodszym od siebie chlopakiem, bo na meza raczej nie wygladal. Pomyslalam wtedy co z ciebie za matka.

Odpowiedz

Bertina
Bertina | 2016-11-11 22:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

jezeli prowadzisz sierociniec, dom zastępczy to powinni go prowadzic ludzie dla ktorych najwazniejsze jest dobro tego dziecka-milosc do nich, bo wlasnie oni najbardziej tego potrzebują bo nie maja wlasnych rodziców a zwlaszcza matek! jezeli z pełną swiadomoscia prowadzi sie taki sierociniec to badz dla tych dzieci matka, przytul, ukochaj, pocałuj-PRZECIEZ MUSZA TO PROWADZIC LUDZIE KTORZY WIERZA W BOGA! ....straszne co sie dzieje na tym świecie! a PiS chce abysmy rodzily niepelnosprawne dzieci-dadza 4 tys a pozniej sie martw!-a jak umrzesz to zostanie sierociniec gdzie nikt tym dzieckiem sie nie zajmie!-BOLI MNIE SERCE.

Odpowiedz

kaja19782
kaja19782 | 2016-09-22 23:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja zabieram córeczkę do siebie do łóżka jak płacze,nie umiałabym nie podejść....

Odpowiedz

mika
mika | 2016-09-22 18:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

popłakałam się...

Odpowiedz

Mama
Mama | 2016-04-23 23:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przesmutna jest historia tych dzieci z sirocinca, ale to że ta kobieta weszla do łóżeczka to przecież naturalne. To oczywiste, że jestem z moim dzieckiem zawsze kiedy mnie potrzebuje, kiedy płacze, kiedy cierpi bo cos je boli, kiedy wali pięściami o podłogę bo nie wie jak poradzic sobie z emocjami, kiedy sie smuci i kiedy sie wstydzi i kiedy jest szczęśliwe. Zawsze kiedy mnie potrzebuje.
Mama 2-latki :-)

Odpowiedz

....
.... | 2016-04-22 12:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W drugiej ciąży starszemu synkowi obiecalam że zawsze będę chronić jego i jego malutka siostrzyczkę. Nie dotrzymała obietnicy malutka straciliśmy w 37 tygodniu ciąży czemu? Głupi żart losu. Słowa ordynatora mieli Państwo pecha! Nie wiadomo lekarze rozkładają ręce. Teraz w trzeciej ciąży mam dystans. Synek już kocha dzidziusia ale martwi się pyta się czy będzie wszystko dobrze. A ja mu mówię zobaczymy...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

sp
sp | .... | 2016-09-22 20:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Taką samą sytuacje miałam i ja w 34 tyg ciąży moja druga ciaza- mój synek miałby teraz 9 lat . Lekarze na to : Tak się zdarza 1 przypadek na 1000.

Odpowiedz

?
? | 2016-04-22 10:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie łatwiej wziąć dziecko do swojego łóżka?!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

ja
ja | ? | 2016-05-08 16:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

może nie chciała męża budzić, bo rano do pracy musiał wstawać...

Odpowiedz

gosia
gosia | ? | 2016-09-23 17:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wtedy nie byłoby co pisać na fejsie. Inne matki robią to samo, zajmują się swoimi dziećmi najlepiej na świecie a nikt o nich tak nie pisze. Wszystko pod publike.

Odpowiedz

ggg
ggg | 2016-04-22 07:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja jak wiele innych matek jestem przy swoim dziecku to jest normalne. ale co z dziecmi w Ugandzie ich nie ma kto przytulic pocieszyc poglaskac po gluwce.one sa same fakt fajny artykol.zadko kiedy widze artykol na temat dzieci w Ugandzie mimo ze wiem jak tam jest.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?