Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdy zachoruje ci dziecko, wszędzie są serduszka WOŚP – czytaj reportaż

| 21.12.2015, aktualizacja: 07.01.2016 | 0

„Gdy moja ciężko chora córka, Hania, leżała w szpitalu, mogłem się przekonać, jak wielki wpływ na służbę zdrowia ma rzesza przemarzniętych małolatów z puszkami” – mówi Tomek, tata 5-latki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)

„Serduszka WOŚP drukowałem na domowej drukarce”

Jak to się zaczęło? Wieki temu i na wariata. Koniec podstawówki, początek liceum. Ktoś w Warszawie robił letnią zadymę w środku zimy. Paczka przyjaciół znała Jurka Owsiaka, bo o nim mowa, z programu „Kręcioła” czy z radiowych audycji. I nagle gość, którego lubią i szanują, robi coś niezwykłego – zbiera na ulicach kasę na sprzęt medyczny. Koniecznie chcieli wziąć w tym udział:

– Działo się coś ważnego, pozytywnego, więc chcieliśmy się włączyć, choć na początku zupełnie nie wiedzieliśmy, jak. Było już po finale, nie było serduszek, identyfikatorów, zgody głównego sztabu WOŚP.

Grupka nastolatków biegała więc po mieście, zagadywała ludzi pod sklepami, wchodziła do urzędów. Słoik w rękach, na nakrętce otwór do wrzucania pieniędzy. Część ludzi pukała się w głowę, ale niektórzy słyszeli już o WOŚP i wrzucali pieniądze.

– Wtedy, jako kilkunastoletni chłopak, nie przypuszczałem nawet, że biegając ze słoikiem na pieniądze, ratuję zdrowie mojego przyszłego dziecka – opowiada Tomek Górski, dziś tata 5-letniej Hani i 2-letniego Stefana. – Lubiłem komputery, mam smykałkę do grafiki, zrobiłem więc domowej roboty serduszka WOŚP i wydrukowałem je na samoprzylepnym papierze. Ludzie koniecznie chcieli je mieć! – wspomina Tomek.

Po kilku dniach 3 dziewczyny pojechały do sztabu Orkiestry z harcerskim plecakiem wypchanym pieniędzmi.

Udało się pierwszy raz, potem udawały się kolejne razy. W następnym roku szkoły w całym miasteczku, w którym mieszka Tomek, konkurowały, która z nich zbierze więcej. Styczniowe zbieranie pieniędzy przyjęło się i z czasem zbierać zaczęły młodsze dzieciaki.

Gdy moja córka zachorowała, wszędzie wkoło niej były serduszka

W końcu jednak przyjaciele z liceum rozjechali się na studia i bieganie z puszką zamienili na wrzucanie kasy wolontariuszom.
– Wśród moich przyjaciół dawanie pieniędzy na Orkiestrę jest czymś naturalnym, o czym się nie dyskutuje. Brak serduszka w poniedziałek po finale to obciach – śmieje się Tomek.

I pewnie do dziś wspieranie Orkiestry pozostałoby dla Tomka wyłącznie pozytywnym, energetycznym zimowym zwyczajem, gdyby nie pneumokoki – groźne bakterie.

Dwa lata temu Hania, 4-letnia córeczka Tomka, zachorowała na ostre bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Groziła jej sepsa.

– Jednego dnia miała tylko katar, następnego jechaliśmy na sygnale do Centrum Zdrowia Dziecka – mówi Tomek. – Na szczęście była szczepiona, dzielnie zniosła chorobę, jest całkowicie zdrowym dzieciakiem. Ale leżała w CZD trzy tygodnie, byłem u niej codziennie i poraziła mnie liczba WOŚP-owych serduszek. Tomograf, pompa podająca antybiotyk, inkubator dla leżącego obok Hani dziecka…

Czytaj też: Rodzice na FB WOŚP dziękują Owsiakowi

„Nowoczesny sprzęt w szpitalu to często wyłączna zasługa Orkiestry”

Niby wszyscy wiedzą, że pieniądze wrzucane do puszek WOŚP-u trafiają do szpitali – na zakup sprzętu, szkolenia. Ale wiedzieć, a widzieć, to dwa różne poziomy świadomości. Nagle to, co robi Jurek Owsiak i armia wolontariuszy, przekłada się na coś namacalnego: nowoczesny sprzęt diagnostyczny, z którego może skorzystać też twoje dziecko.

– Przekraczając drzwi szpitala, nie sposób nie zauważyć, jak wielki wpływ na polską służbę zdrowia ma ta rzesza przemarzniętych małolatów z puszkami i zawiadujący nimi dyrygent! Który rok po roku angażuje młodych ludzi i nie zważając na krytyczne głosy przeciwników, robi swoje. Jednoczy ludzi i przypomina, że niewielki gest ogromnej grupy, daje potężne efekty – kontynuuje Tomek.

„Wychodzę spod koca – w tym roku znów zbieram z puszką!”

Kolejnej zimy Tomek tłumaczył Hani, co oglądają w telewizji. W czasie Finału Orkiestry co jakiś czas sprawdzali, ile już wpłynęło pieniędzy, podglądali koncerty, czekali na światełko do nieba. Wyjaśniał, po co ta zbiórka, dlaczego to takie ważne, żeby aktywnie się w nią włączyć.
Leżeli sobie pod kocem, pili herbatę i Tomek co jakiś czas wysyłał SMS-y na Orkiestrę. Hania zapytała, jak jej rodzice wspierają Jurka. Tomek pokazał jej SMS w telefonie, numer na ekranie telewizora, wyjaśnił, że płaci przez telefon.

– „A serduszko? – zapytała mnie Hanka. – Skąd będziemy mieli serduszko?”. No i skucha. Bo żeby móc przykleić sobie znaczek Orkiestry do kurtki, trzeba wyleźć spod koca, znaleźć wolontariusza i wrzucić coś do puszki. Za oknem ciemno, było już po 18.00, zimno i paskudnie. Nie chciało mi się wychodzić, ale co miałem zrobić? – mówi Tomek. – Zapakowałem Hankę do samochodu i ruszyliśmy na poszukiwania WOŚP-owych serduszek.

W małym mieście, późnym wieczorem, to nie okazało się proste. Jak na złość – pod sklepem nikogo, pod kościołem nikogo, koło basenu – żywej duszy. I skąd tu wziąć serduszko dla małego aktywisty?
– Już zacząłem tracić nadzieję, gdy zobaczyłem trzy dziewczyny, chyba gimnazjalistki, idące chodnikiem. Oklejone serduszkami, z puszkami w ręku, z policzkami zaczerwienionymi z zimna. Przyspieszyłem, zajechałem im drogę. I zrobiło mi się głupio, jak zobaczyłem ich przestraszone miny. Szybko wyjaśniłem, o co chodzi, zaczęły się z nas (głównie ze mnie) głośno śmiać, jak to gimnazjalistki. Ale wrzuciliśmy pieniądze do puszki (jak się należy) i dostaliśmy kilka serduszek. Hanka była przeszczęśliwa, jedno zaraz nakleiła sobie na czapkę. Mieszkało tam kilka tygodni.

– Ta wieczorna jazda w poszukiwaniu serduszka uświadomiła mi ważną rzecz – mówi Tomek. – Trzeba się znów aktywnie włączyć w orkiestrowanie. Kupić na licytacji orkiestrowy gadżet – smycz, koszulkę, kalendarz, plecak – niech serduszko rzuca się ludziom w oczy przez cały rok i przypomina o styczniowej zbiórce. A może czas zacząć znowu zbierać kasę z puszką w ręku? Przecież już to robiłem. Tej zimy mam plan kwestować razem z Hanką?.

Jak wspierać Orkiestrę?

Możesz to robić na wiele sposobów:
  • Zostań wolontariuszem i zbieraj pieniądze do puszki
  • Wrzuć monety lub banknoty do puszki wolontariusza
  • Kup coś w Siema Shopie na www.wosp.org.pl
  • Wpłać pieniądze bezpośrednio na konto WOŚP (numer konta znajdziesz na stronie WOŚP)
  • Wyślij SMA-a podczas finału.
  • Licytuj serduszka i inne orkiestrowe przedmioty
  • Przekaż 1% podatku na rzecz Orkiestry ((numer KRS znajdziesz na stronie WOŚP)
Czytaj wywiad – Jurek Owsiak: Pieniądze z WOŚP nie znikają, oto co kupiliśmy za nie w 2015 r.”
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?