Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Kotlet daje porządność, czyli wychowanie oczami dorosłych i dzieci

| aktualizacja: 07.10.2015 | 0

Znacie to: z wychowaniem dzieci jest jak z regałem z Ikei – składasz go z wielu kawałków, a potem modlisz się, żeby się nie rozleciał. Myślisz, że bywa trudniej? Zatem koniecznie przeczytaj ten tekst.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
mama, dziecko, chłopiec, rozmowa, lato

Mam w domu regały z Ikei, stoją kilka lat i nie wyglądają, jakby się miały rozpaść. Mam nadzieję, że podobnie uda mi się z dziećmi. Choć nie jest łatwo. Na razie często mam poczucie, że działam na oślep albo że przesadzam z wymaganiami, by po chwili ganić się za rozpuszczanie. Na szczęście dzieci mnie nie biją, nie plują na babcie, słuchają (zazwyczaj) tego, co do nich mówimy. Ale dzieci, które oglądam w telewizji, czasem mnie przerażają (bo przeklinają, kopią, plują, nigdy nie słuchają). Chodzi o dzieci z rodzin, które szukają pomocy u różnych telewizyjnych niań. Zresztą ja też nieraz szukałam pomocy (na szczęście wystarczyło kilka telefonów do zaprzyjaźnionych psychologów). Co się dzieje? Czy nie potrafimy dobrze i spokojnie wychowywać dzieci? Postanowiłam o tym porozmawiać z Beatą Chrzanowską Pietraszak, mamą dwóch chłopców, która na co dzień pracuje z dziećmi i rodzicami oraz od lat odpowiada na listy na łamach „Mamo, to ja”.

Oglądałaś „Supernianię”?

Tak, oglądałam. Nagrałam nawet wszystkie odcinki!

Chciałabyś być taką supernianią?

Dokładnie taką jak polska superniania? Chyba nie. Choć sama brałam udział w castingu do tego programu, ale szybko odpadłam. Teraz, oglądając go, mam czasami mieszane uczucia. Chociaż – zacznę od tego – uważam, że to dobry pomysł, by pokazywać ludziom, że można wychowywać dzieci bez przemocy i konsekwentnie. To na pewno, ale... Po pierwsze, nie wierzę, że rodzinę, tzn. zachowania dzieci i dorosłych, można zmienić tak szybko, jak to pokazuje się w programie. Druga moja wątpliwość dotyczy sposobu traktowania rodziców przez supernianię.

Zobacz też: Tego nigdy nie rób - 5 rzeczy niszczących samoocenę dziecka

Wytyka im błędy. To chyba dobrze?

Czasami robi to dość brutalnie. Bywa, że żal mi tych rodziców. Choć może akurat ci konkretni tego potrzebują? Szkoda, że na ekranie telewizora to nie zawsze fajnie wygląda. A może w telewizji nie da się tego inaczej pokazać? Nasza niania mówi do rodziców: macie robić tak i tak. Bo tak jest dobrze, a wy robicie źle. I już. Moim zdaniem to nie zawsze wystarczy! Nie wierzę, że są na świecie rodzice, którzy chcą zrobić dziecku krzywdę (poza jakimiś patologiami, ale o nich nie mówimy). Wielu rodziców wie, czego nie powinno robić, ale czasami nie potrafi od razu tak postępować.
Kiedy przychodzi do mnie mama niejadka, wiem, że najlepszym sposobem na takiego smyka jest jego „przegłodzenie”, czyli zrezygnowanie z przekąsek między posiłkami. Pierwsze i drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację trzeba przygotować, ale jeśli maluch nie zje posiłku, to należy schować jedzenie i nie pitrasić już niczego nowego, tylko poczekać do kolejnego. Wiem jednak, że nie każda mama jest na to gotowa. Są takie, które zrobią to na siłę, „przez rozum”. Ale cały czas będą tym tak zestresowane, że dziecko to wyczuje. I wtedy całe to „głodzenie” zdaje się psu na budę!

Zobacz też: Jak sprawić, by dziecko Cię słuchało - 4 sposoby

Czyli najpierw trzeba popracować z mamą, by ją przekonać do jakiegoś rozwiązania? Może to my, rodzice, częściej potrzebujemy pomocy, a nie dzieci?

Tak jest! A poza tym przecież dzieci są takie, jakimi pozwalamy im być. Tak, wiem, rodzice powiedzą, że nie pozwalają dzieciom, by były niegrzeczne. Może nie wprost. Ale dają im na tę niegrzeczność przyzwolenie, np. przez brak konsekwencji czy reakcji na dziwne zachowania malucha. Poza tym one uczą się, obserwując. Są jak lustro...
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?