Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wychowawcze czary-mary - Rozdział 8. - fragmenty

| aktualizacja: 18.07.2011 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Rozdział 8.
 Rywalizacja pomiędzy rodzeństwem, napady złości i dąsanie się.
Rywalizacja pomiędzy rodzeństwem: rozrywka dla dzieci, tortura dla rodziców.
Trzy powszechne, ale irytujące problemy wieku dziecięcego wymagają kilku drobnych modyfikacji w procedurze odliczania.

Pierwszy z nich to rywalizacja pomiędzy rodzeństwem, która dla wielu rodziców stanowi numer jeden na liście najbardziej irytujących i powtarzalnych problemów wychowawczych. Pozostałe dwa to napady histerii i dąsanie się.

Rywalizacja pomiędzy rodzeństwem
Jeśli więcej niż jedno dziecko zaczyna sprawiać kłopoty, Twoje życie staje się bardziej skomplikowane. Nic nie jest już oczywiste. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji? Rywalizacji pomiędzy braćmi i siostrami nigdy nie da się wyeliminować, ale można sobie ułatwić życie, przestrzegając kilku zasad:
Zasada 1. Odliczaj oboje dzieci. Kiedy dzieci kłócą się lub biją, zazwyczaj z miejsca należy odliczać zachowanie obojga, chyba że jedno z nich jest bez wątpienia niesprowokowanym przez nikogo agresorem. Najczęściej jest jednak tak, że oboje są winni powstania konfliktu. Ale ostrożnie — dzieciaki potrafią być przewrotne! Jedne potrafią prowokować subtelnie i niedostrzegalnie, inne robią to w sposób bardziej rzucający się w oczy, więc nie jest to takie oczywiste, kto zaczął — nawet jeśli byłeś w tym samym pomieszczeniu.
Uwaga
Nigdy nie zadawaj dwóch najgłupszych pytań na świecie: „Kto zaczął?” i „Co się stało?”, chyba że zaszło coś naprawdę poważnego. Chyba nie oczekujesz od swych dzieci prawdomówności na miarę George’a Washingtona?
Jedziesz na przykład samochodem z dziećmi na tylnej kanapie i słyszysz: „Mamo, on znowu na mnie patrzy!”. Kto zaczął? Nie jesteś w stanie tego stwierdzić, więc odliczasz oboje.

Zasada 2. Nigdy nie zadawaj dwóch najgłupszych pytań na świecie. Każdy rodzic zapewne zna te pytania: „Kto zaczął?” i „Co się stało?”. Chyba nie oczekujesz od swych dzieci prawdomówności na miarę George’a Washingtona? „Tak, to ja zacząłem tę bójkę, ponadto ponoszę osobistą odpowiedzialność za ostatnie trzynaście sprzeczek”. Takiego wyznania nie masz co oczekiwać. Zamiast tego możesz się tylko spodziewać wzajemnego oskarżania i wrzasków.
Oczywiście może się zdarzyć, że będziecie musieli zapytać, co się stało. Jeśli na przykład podejrzewacie uraz fizyczny, musicie zbadać dziecko i dowiedzieć się przyczyny urazu. Dochodzenia mogą też wymagać inne poważne lub niecodzienne wypadki. Ale w razie zwykłych codziennych utarczek pomiędzy rodzeństwem nie próbuj nawet ustalać, co się stało, ponieważ zbyt często startujesz z przegranej pozycji.

Zasada 3.
Nie oczekuj, że w czasie bójki starsze dziecko okaże się bardziej dojrzałe niż młodsze. Nawet jeśli jedno dziecko ma jedenaście lat, a drugie cztery, nie mów jedenastolatkowi: „Ona jest jeszcze małą dzidzią, przecież możesz przymknąć oko na jej zaczepki”. Taka uwaga to woda na młyn czterolatki, która z pewnością doceni Twoją wielkoduszność i wykorzysta ją do maksimum.
A teraz wyobraźmy sobie, że ten sam jedenastolatek podchodzi do Ciebie i mówi: „Mogę o coś zapytać?”. Przyzwalająco kiwasz głową.
„Jak to możliwe, że ja muszę odsiedzieć dziesięć minut kary, a młoda (chodzi o czterolatkę) idzie tylko na pięć minut?”
„Bo takie mamy zasady — odpowiadasz — jedna minuta kary na jeden rok życia”.
„NO TO JEST TO NAJGŁUPSZA ZASADA, JAKĄ W ŻYCIU SŁYSZAŁEM!”
„Raz”.
Chłopak nie potrzebuje informacji, tylko szuka okazji, żeby wyładować swoją złość. Ale nie daj się wciągnąć w bezsensowne sprzeczki.

Program 1-2-3 jest oparty na zasadzie: na pytania odpowiadaj rozmową, a na ataki — odliczaniem.
Co zrobić, jeśli dzieciaki pokłóciły się lub pobiły, a dzielą jeden pokój? Na pewno nie wyślesz dwojga skłóconych dzieci do tego samego pokoju na odsiadkę — z całą pewnością kontynuowałyby walkę. Jedno wyślij więc do ich pokoju, a drugie do alternatywnego pomieszczenia lub miejsca przeznaczonego do odbywania kary. A przy następnej okazji pozamieniaj je miejscami. Możesz też zastosować alternatywy kary odosobnienia. Jeśli dzieci mają osobne pokoje, a idąc do nich na „odpoczynek”, nadal ze sobą walczą, przedłuż im karę, dodając pięć lub dziesięć minut.

Napady wściekłości

Histeryzowanie można odliczać albo ignorować. Dwulatka tarzającego się z rykiem po podłodze, ponieważ nie chciałaś mu oddać swojego koktajlu, możesz po prostu zignorować. Możesz nawet wyjść z pokoju, jeśli nic nie zagraża bezpieczeństwu malucha. Ale odliczasz dziesięciolatka za użycie plugawego języka po tym, jak nie pozwoliłaś mu na zaproszenie kolegi do domu.
Tak czy owak, w razie napadów histerii obowiązuje podstawowa zasada: Nigdy nie próbuj rozmawiać ani kłócić się z histeryzującym dzieckiem. To byłoby tylko dolewanie oliwy do ognia. Odliczanie wchodzi w grę dlatego, że tak naprawdę jest to sygnał, a nie próba nawiązania rozmowy.

Przypuśćmy więc, że zdecydowałaś się wysłać na karę odosobnienia swego sześcioletniego syna, który wpadł w histerię. Jest już w swoim pokoju i ciągle wyje z wściekłości. Co zrobić, jeśli okres kary już upłynął, ale dziecko jeszcze się nie uspokoiło? Nie chcesz wypuszczać go z pokoju w takim stanie, a ponadto w pewnym sensie zarobił sobie na kolejną karę. Na szczęście rozwiązanie tego dylematu jest proste: jeśli dziecko ma cztery lata i więcej, kara rozpoczyna się dopiero w chwili, gdy minie mu atak wściekłości. Jeśli więc potrzebuje on piętnastu minut, aby się uspokoić, czas kary zacznie się dopiero za piętnaście minut. A jeśli na odzyskanie panowania nad sobą dziecko musi mieć aż dwie godziny (na przykład na zdemolowanie pokoju), kara zacznie się po upływie dwóch godzin.

Nie próbuj zaglądać do jego pokoju co pięć albo dziesięć minut z pytaniem „I co, nie uważasz, że już wystarczy? Brakuje nam ciebie. Za pięć minut będzie obiad i masz jeszcze lekcje do odrobienia”. Po prostu zostaw go w spokoju, aż zmęczy go jego własna złość.
Jedynymi dziećmi, których ta modyfikacja nie dotyczy, są dwu- i trzylatki. One jeszcze nie do końca rozumieją sytuację, więc wypuść je po paru minutach, nawet jeśli nadal histeryzują, i weź na przeczekanie. Po wypuszczeniu dziecka z pokoju lepiej je po prostu ignorować, zamiast usiłować przemówić mu do rozumu. Jeśli nie chce się uspokoić, następnym razem przetrzymaj go w pokoju trochę dłużej.

Jedno ostrzeżenie. Są dzieci, u których wpadanie w histerie wiąże się z problemami natury sensorycznej. One czują się tak, jakby ich własne skarpetki albo sweter chciały im fizycznie zaleźć za skórę. Drażliwość na tle sensorycznym nie stanowi złego zachowania, dziecko nie ma na to wpływu. Spróbuj wysłuchać skarg dziecka i unikać drażniących go wrażeń sensorycznych.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

Ja
Ja | 2013-04-27 13:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

jeśli taka książkę dodawali by na porodówce,to ja bardzo za nią dziękuję...Wielkie mi rzeczy autor wymysli...Takie zasady stosuję sama,bez czytania książki.Poza tym wiele opisanych tutaj przykladów jest po prostu do luftu.
Chyba tylko nieogarnięte mamuski czytaja tę ksiązkę.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?