Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Kiedy lekarz musi podjąć decyzję o wywołaniu porodu?

| 14.05.2010, aktualizacja: 29.01.2016 | 4

Są przypadki, w których nie można czekać, aż dziecko da znak, że jest gotowe do przyjścia na świat, tylko trzeba zdecydować za nie. Sprawdź, w jakich sytuacjach wywołuje się akcję porodową.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
kobieta, mama, ciąża, brzuszek, kalendarz
Dziecko zwykle samo daje znać, kiedy jest gotowe do przyjścia na świat. Wtedy pojawiają się skurcze i zaczyna się akcja porodowa. W niektórych przypadkach jednak to lekarz lub położna opiekująca się przyszłą mamą muszą zadecydować o rozpoczęciu porodu.

Dlaczego czasem trzeba wywołać akcję porodową?

Przyczyny sztucznego rozpoczęcia porodu mogą mieć związek ze stanem zdrowia przyszłej mamy albo wpływa na nie to, co dzieje się z dzieckiem.
  • Łożysko przestało pełni swoje funkcje, co można stwierdzić na podstawie poziomu estriolu w moczu.
  • Mama cierpi na gestozę, a to może spowodować niedożywienie dziecka.
  • Pękł pęcherz płodowy i wody są zielonkawe lub brązowe (zabarwione smółką, czyli pierwszym wypróżnieniem dziecka), a w ciągu następnych 24 godzin skurcze się nie pojawiły.
  • Kobieta choruje na cukrzycę, co sprawiło, że dziecko zbyt szybko urosło i jest za duże, żeby samodzielnie przedostać się przez kanał rodny.
  • Monitorowanie serca dziecka wskazuje na zaburzenia rytmu, należy to jednak potwierdzić (bez tego wykonywanie cesarskiego cięcia jest bezzasadne).

Jakie są minusy wywoływania porodu?

Wywoływanie porodu przeprowadza się tylko w uzasadnionych przypadkach. Akcja porodowa nie powinna być wywoływana bez wyraźnego powodu, ponieważ wiąże się z nią ryzyko komplikacji.
  • Wywołanie akcji porodowej zwiększa prawdopodobieństwo wykonania cesarskiego cięcia (sprawdź: Jak wygląda cesarskie cięcie?).
  • Podanie oksytocyny faktycznie wywołuje skurcze, te jednak nie są tak rytmiczne, jak w przypadku porodu naturalnego; zwykle pojawiają się nagle i są bardzo silne, a tym samym bardzo bolesne dla matki.
  • Pęcherz płodowy zostaje sztucznie przebity, co oznacza usunięcie naturalnej błony chroniącej dziecko.
  • Zastosowanie kardiotokografu, urządzenia podłączonego do matki czujnikami umieszczonymi na brzuchu za pomocą elastycznych pasków, którego zadaniem jest kontrolowanie skurczów matki oraz rytmu serca dziecka. Sprawia, że lekarz traktuje je jako miarodajne źródło informacji o stanie obojga, choć to monitorowanie często okazuje się zawodne (wskazania urządzenia nie odpowiadają temu, co sygnalizuje matka). Tymczasem lekarze prowadzący poród mają tendencję do skupiania się raczej na wykresach niż na informacjach od matki.
Czytaj też: Czy trzeba wywołać poród - za czy przeciw?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

Lenka
Lenka | 2010-10-11 14:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Poród wywoływany przy pierwszej ciąży nie wiedziałam co mnie czeka , przy drugiej ciąży już wiedziałam w jaki sposób przygotowują do porodu , dlatego kiedy zaszłam w trzecią ciążę myślałam ,że i tym razem będzie tak samo a tu niespodzianka kiedy brały mnie pierwsze bóle naturalnie nie wiedziałam czy to już sama nie wiedziałam co robić czy jechać do szpitala czy przeczekać może za chwilę przejdzie i to trzeci poród dopiero zaliczam jako mój pierwszy . J szczerze wam powiem, że przy dwóch pierwszych porodach byłam nacinana i ciężko mi się rodziło córki miały jedna 3960 a druga 2650 najlekcjej rodziło mi się przy trzecim porodzie synek miał 4020 g nie byłam nawet nacinana

Odpowiedz

beszania
beszania | 2010-09-13 10:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witam,pierwszy raz rodziłam 12 lat temu - córeczka przyszła na świat po 2 h 30 min. od pojawienia się skurczy. Miała ponad 3700 g i 56 cm..Wtedy mówiłam że poród to nie taka straszna rzecz, że bolało i to nie za mocno przez ostatnie 15 minut, że wszystkim życzę tak miłego porodu... Mój drugi poród był sztucznie wywołany.Na oddziale pojawiłam się we wtorek 20 kwietnia, 2 tygodnie przed terminem, miałam czekać na rozpoczęcie akcji porodowej już w szpitalu -tak przynajmniej mówił lekarz prowadzący ciążę. Tego samego dnia zadecydowano "nie ma na co czekać - proszę podać czopik i na porodówkę". Od godz 10 do 14 po podaniu oksytocyny mało co wskazywało na to że urodzę, w końcu rozpoczęły się skurcze.... i tu bardzo zaskoczyła mnie ich intensywność.Sam poród trwał w sumie 35 min. był jednak dużo bardziej bolesny niż ten pierwszy. Pamiętam że w którymś momencie powiedziałam że nie dam rady urodzić dzisiaj, położna na to "że już nie mam wyjścia i trzeba przeć".Jak przez mgłę usłyszałam lekarza który mówił:"przemy szybciej , szybciej mocniej".Gdy położono mi synka na brzuchu był blado siny,nawet przez chwilę pomyślałam że nie oddycha. Oddychał, ale był podduszony pępowiną, z licznymi wybroczynami na główce, duży (3910 g) i dla mnie śliczny,mimo opuchniętej i sino czerwonej twarzyczki.Teraz drżę o jego zdrowie, chociaż usg głowy nie wykazało nic.Opuchlizna i zasinienie zeszły w ciągu kilku dni nie pozostawiając na główce synka żadnych znaków.A ja wspominając poród zastanawiam się czy przypadkiem podana oksytocyna nie uratowała życia mojemu synkowi.....

Odpowiedz

Gwiazdka
Gwiazdka | 2010-05-16 11:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witam,
mialam wywolywany porod, niestety...
odeszly mi wody,nie mialam skurczy (1cm rozwarcia) - podano mi oksytocyne. Przez caly czas (9h) bylam podlaczona do KTG, ktore bylo popsute (wczesniej lezalam na patologii ciazy i aparat ten dzien wczesniej byl odstawiony do naprawy) jednak nikt mnie nie sluchal. Wrecz przeciwnie, jeszcze mi sie oberwało:( Skurcze wywolane oksytocyna byly rzedu 80 jednak KTG pokazywalo 10:( no ale ''skad ja moge to wiedziec?''. Podano mi jeszcze jedna kroplówkę, potem jeszcze jedną....(rozwarcie 4cm po 7 godz) Po 9 godzinach cierpień, niewyobrażalnego wręcz bólu - powiem szczerze modliłam się o to , dostałam krwotoku i w przeciągu kilku sekund znalazłam się na sali operacyjnej, gdzie wykonano mi CC. Byłam wówczas najszczęśliwszą osobą na świecie, bo wiedziałam, że moje męki dobiegły końca.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

ilona1974
ilona1974 | Gwiazdka | 2010-05-17 09:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

gdy ukonczylam 40 tydzien , niemialam zadnych odznak porodu. malenstwo bylo ulozine bokiem i mialo okrecona pepowine wokol szyi,wazyl juz 4 kg. zostalam skierowana do szpitala na wywolanie.po 8 godzinach rozwarcie wogole nie przyszlo,grozilo mi to cesarskim cieciem , bole byly nie do zniesienia ,120 wykazywal monitor i nic. mialam wspanialego lekarza ,caly czas byl przymnie i obserwowal mnie i dziecko .po 8 godzinach dostalam zastrzyk do kregoslupa , ktory spowodowal ze uspokoilam sie ja i dziecko. i wtedy zdarzyl sie cud, nagle przyszlo rozwarcie , i szybko wywiezli mnie na sale porodowa. mialam przy sobie tez wspaniala polozna, ktora bardzo mi pomogla.poniewaz bylo zagrozenie dla dziecka , pepowina. i stal sie cud , jak powiedzial po wszystkim moj lekarz, urodzilam naturalnie ,zdrowego chlopczyka 3850g i 54 cm. bylam szczesliwa

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?