Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Zabawa i zabawki według Doroty Zawadzkiej – obejrzyj film

| 01.03.2016, aktualizacja: 04.07.2016 | 0

Ile zabawek powinno mieć dziecko? Jakie to powinny być zabawki? Obejrzyj filmik i zobacz, co na temat zabawek i zabawy mówi Dorota Zawadzka, psycholożka.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)

Zobacz inne z serii Dorota Zawadzka o zabawie i zabawkach – obejrzyj! (10):

Dziecko nie potrzebuje (a nawet nie powinno mieć!) góry zabawek. Te jednak, które ma, powiny być wybrane z głową. Co o tym mówi, Dorota Zawadzka, psycholożka dziecięca, znana m.in. z programu „Superniania”? Posłuchajcie:

– Jeżeli rozpatrzymy, jakie sfery rozwojowe dziecka zabawki powinny zagospodarować, to myślmy tak:
  • 1-2 zabawki manipulacyjne, które składamy albo coś gdzieś wkładamy.
  • Następnie – zabawka konstrukcyjna, czyli coś budujemy.
  • Potem: 1-2 zabawki muzyczne – jakieś instrumenty.
  • Ważne są też rzeczy związane z plastyką: kredki, flamastry, plastelina dla starszych dzieci albo modelina dla młodszych. 
  • Przytulanki. 
  • Klocki: obowiązkowo. Dla 2-, 3-latka najlepsze będą drewniane, ale mogą być też plastikowe, byle duże.
  • Zabawki do zabaw symbolicznych: lalka, samochodziki, domek, garaż. 
Ekspertka tłumaczy, że 20 zabawek to dla dziecka jest zestaw minimum i jednocześnie zestaw maksimum:
– Kiedy wchodzę do domu, w którym jest 100 pluszaków, to się zastanawiam: "Po co te kurzołapki tu siedzą?". Dziecko się nimi nie bawi. Nie mówię, żeby wyrzucać nadmiar zabawek, ale wystarczy wziąć worek, podzielić zabawki na w miarę dwa podobne zestawy, jeden włożyć na pawlacz i wymieniać co dwa miesiące. 

Zniszczone? Do kosza!

Psycholożka przypomina też, że dzieci nie powinny mieć zabawek zniszczonych: 
– Zabawka zniszczona czy popsuta działa "demoralizująco". Jeżeli mamy oś z samochodzika, z której odpadło kółko, to ktoś mi mówi: "Ta oś może udawać mieczyk". Otóż nie, albo naprawiamy taką zabawkę, albo ją usuwamy.

Według Doroty Zawadzkiej  ta sama zasada tyczy rzeczy, które do niczego nie służą:
– Ktoś mi powie: "Dziecko coś z tego wymyśli". To w takim razie zróbmy pudełko tylko z takimi bezużytecznymi albo zepsutymi rzeczami i zobaczmy, ile razy dziennie dziecko je otworzy. Gwarantuję: nie otworzy ani razu. Jeśli ma zabawki, które są całe, i które można otworzyć i złożyć, to OK. Jeśli coś jednak można tylko rozłożyć, a już nie złożyć, to dla dziecka to jest bez sensu. 

Sprzątanie zabawek – prosto i szybko

– To ważne, by dziecko wiedziało, jak się jego zabawki porządkuje – tłumaczy psycholożka. – Trzeba pójść na kompromis i np. pozwolić, by wszystkie zabawki były wrzucone do jednego pudełka.

Ekspertka radzi, by sprzątanie zabawek uprościć do maksimum: 
– Jeśli dziecko nie radzi sobie ze sprzątaniem swoich zabawek, to znaczy, że ma ich za dużo – mówi. 

Uspokaja też, że nawet jeśli zabawek jest niewiele, to dziecko wcale nie musi się nimi znudzić: 
– Dzieci lubią bawić się w to samo: czytać tę samą książeczkę, tulić tę samą lalkę itd. Rodzice tego nie rozumieją, ale ja często im przypominam: przecież my też lubimy te same filmy, tę samą muzykę, te same ubrania. 

Oczywiście Dorota Zawadzka zgadza się z tym, że warto namawiać dziecko do rozwoju, podsuwać mu nowe pomysły w zabawie, trzeba jednak robić to umiejętnie:
– Pokazywać, proponować, ale nie naciskać. Był taki rosyjski psycholog i pedagog Wygotski, który stworzył teorię tzw. sferą najbliższego rozwoju. Czyli dziecko coś robi, ma jakąś umiejętność na określonym poziomie, a my dajemy mu maleńką wskazówkę: "A zastanów się nad tym", "A co by było, gdybyś wziął inną kredkę". I wtedy nagle z niewielkiej umiejętności robi się wielka umiejętność. My nie musimy dziecku dużo podpowiadać. My musimy mu tylko coś zasugerować. Ta niewielka sugestia powoduje przyrost dziecięcych możliwości i kompetencji. 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?