Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: wybrałam męża, straciłam dziecko

| 14.07.2014, aktualizacja: 14.07.2014 | 0

Przy nim czułam się atrakcyjną kobietą. Zawrócił mi w głowie, dla niego chciałam rzucić rodzinę, ale to on porzucił mnie - opowiada 30-letnia Jola. Straciłam jego i dziecko.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
kobieta, mężczyzna, biuro, firma
fot. Fotolia
Prawda jest taka, że oddałam własne dziecko. To był mój wybór. Nikt mnie nie zmuszał – sama podjęłam tę decyzję. Wtedy myślałam, że jedyną możliwą.
Zawsze marzyłam, żeby mieć taką córeczkę – z czarnymi jak smoła loczkami i figlarnymi oczkami. Nieustannie uśmiechnięta, szybko zaczęła siadać, a teraz próbuje już stawiać pierwsze kroczki – nic dziwnego, że cała rodzina nie może powstrzymać się od zachwytów. Nawet Sebastian, starszy o siedem lat, po pierwszym szoku spowodowanym pojawieniem się siostrzyczki nie tylko ją zaakceptował, ale pokochał nad życie. Teraz z rozczuleniem przysłuchujemy się, jak uczy "swoje słoneczko" mówić pierwsze słowa. Tylko moja mama jakoś nie piszczy z zachwytu nad wnusią. I najgorsze, że wszyscy wiemy dlaczego... choć bardzo chcielibyśmy o tym zapomnieć. Tylko czy matka może zapomnieć?

Moje początki z Tomkiem

Bardzo wcześnie się zakochałam, pod koniec podstawówki. Ja i Tomek mieszkaliśmy na jednym osiedlu, znaliśmy się z widzenia, a kiedy Tomka karnie przenieśli do naszej szkoły (w poprzedniej wdawał się w bójki) zostaliśmy parą. Na początku, jak to dzieciaki, trzymaliśmy się za ręce i tańczyliśmy "wolne" na szkolnych dyskotekach. Nic złego nie robiliśmy, a mimo to moja mama nie lubiła Tomka.
– Skrzywdzi cię, zobaczysz – mówiła często. – On jest nic dobrego i jego matka nic dobrego też nie jest. Z jakiej kto rodziny pochodzi taki wcześniej czy później się stanie. Słuchaj matki, a nie będziesz płakała. Ale ty chyba głupia jakaś jesteś, skoro tego nie widzisz – kończyła swoje wywody i wracała do pracy.
Mama prowadziła niewielki warzywniak na naszym osiedlu. Ojciec zostawił ją, kiedy ja i siostra byłyśmy małe. Nie pamiętam nawet jego twarzy. Podobno żyje gdzieś na Pomorzu z inną kobietą, ale czy to tylko plotki czy prawda? Pewnie dlatego mama zawsze była zgorzkniała i zabiegana – bo i po towar sama jeździła i w sklepie stała świątek czy piątek. Mężczyznami się nie interesowała i często mówiła, że "chłopy to nic dobrego". Nie chciałam żyć tak jak ona i dlatego mimo uszu puszczałam jej przestrogi co do Tomka. zresztą, zakochana byłam po uszy i tyle.

Tomek "przyjął się" w moim domu

Lata mijały, szkolne pary rozpadały się, powstawały nowe, a my nadal byliśmy razem. Zaczęły się wspólne wyjazdy, a kiedy moja siostra wyjechała za mężem do Belgii, to zdarzało się, że Tomek u nas pomieszkiwał. Matka jakby przyzwyczaiła się do niego i nieraz nawet pomagał przyszłej teściowej, jak sobie żartował, w warzywniaku. 
Cieszyłam się i z tego, że Tomek "przyjął się" w naszym domu, i z tego, że mamie było lżej. Kiedy zaraz po szkole średniej zaszłam w ciążę, nikt nie rozpaczał z tego powodu – przecież byliśmy razem prawie pięć lat. 
Nie było rodzinnych debat – po prostu w listopadzie wzięliśmy ślub. Pamiętam, że pogoda była paskudna. Lał deszcz, a ciężkie chmury zasłaniały niebo.
– Oj, zły to znak, zły – krakała moja mama, wymownie patrząc do góry.
Pokręciłam tylko głową. Byłam szczęśliwa jak nigdy, nosiłam w sobie nowe życie, a za chwilę miałam stać się żoną chłopaka, którego od dawna kocham. Cóż mogło mnie złego spotkać?

Warto wiedzieć: Prawdziwe historie: on jest od ciebie dużo młodszy

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?