Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdy odchodzi dziecko, kończy się świat

| 31.10.2014, aktualizacja: 31.10.2014 | 1

To tak, jakby wszystko przestało istnieć, jakby kończył się świat - mówi prof. Alicja Chybicka, onkolog.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
fot. Fotolia

Pani Profesor, jak pogodzić się z tym, że dziecko odchodzi?

Nigdy z tym nie można się pogodzić. Gdy zaczynałam pracę jako onkolog, przeżywało 15 proc. moich pacjentów. Teraz przeżywa 80 proc. To dużo, ale mimo wszystko pozostaje jeszcze 20 proc. Do śmierci dziecka nie da się przyzwyczaić. Znam dzieci chore na nowotwory, znam ich rodziców, często całe rodziny. Miałam okresy, kiedy chciałam wszystko rzucić, ale jak popatrzyłam na dzieci, to pomyślałam, że jak każdy je zostawi, to kto będzie pomagał? Z lekarzy, którzy pracowali ze mną na oddziale i zrezygnowali z pracy, większość mówiła, że nie mogła jeść, spać, funkcjonować w domu, gdy dziecko było w ciężkim stanie czy umierało.

W Pani oczach widać jednak ciepło...

Życie toczy się dalej. Rodziny, które przez to przechodzą, trzeba wspierać. A następnym dzieciom trzeba pomagać.
Każde odejście dziecka to porażka. Zdaję sobie sprawę z tego, że dziecko idzie do lepszego świata. Ale zawsze robię wszytko, co w mojej mocy, by pozostało dłużej z nami. Odejście dziecka to coś, czego nie da się porównać z niczym innym. To klęska. Zawsze wtedy myślę: a może gdybym coś zrobiła inaczej, to tak by się nie stało...

W klinice, którą Pani kieruje, jest Msza za wszystkie dzieci, które odeszły...

Tak, raz w roku zawsze jest Msza za wszystkie dzieci z naszej kliniki, które odeszły. Biskup wyczytuje imię i nazwisko dziecka, którego już z nami nie ma, a rodzice zapalają lampkę. Jak nie ma rodziców, to robię to ja.
Kiedy pierwszy raz taka Msza została zorganizowana, poprosiłam proboszcza, żeby udostępnił nam na mszę kościół po drugiej stronie ulicy. Moje zdumienie nie miało granic, kiedy tam się nie pomieściliśmy.  Następnego roku poprosiłam biskupa o katedrę i teraz zawsze msza odbywa się na Ostrowie Tumskim, w największym kościele we Wrocławiu. Kościół jest pełny. Przyjeżdżają całe rodziny, często z kolejnymi dziećmi. Często lampkę świeci rodzeństwo dziecka, którego już nie ma na tym świecie.

Rodziny chcą przychodzić, nie boją się bolesnych wspomnień?

Chcą. Kilka lat temu wpadłam na pomysł, by zrobić księgę dzieci, które odeszły. Do tej księgi rodzice dają ulubione zdjęcie dziecka, mogą coś o nim napisać. Mają potem taką radość, gdy ją oglądają. A pamięć o dziecku pozostaje na zawsze. Mnie już nie będzie, ale księga będzie.
Po Mszy jest poczęstunek, są wspominki, opowieści, rozmowy, wszyscy rodzice opowiadają, co się u nich dzieje, to jest naprawdę niezwykłe.
Pamiętam Piotrka Miszczyka, miał 16 lat. W trakcie choroby nowotworowej objawił się jego talent do modelowania pojazdów fruwających. Był wspaniały, wygrywał mistrzostwa na poziomie światowym. Musieliśmy dopasowywać chemioterapię pod jego starty. Gdy umarł, jego samolotami startuje jego mama. Ona jest wyjątkowa, chce, by pokazywać Piotrka z samolotami, modelami, medalami. A zdobył ich wiele.

Pani Profesor, jakie ma Pani marzenia...

Chciałabym, żeby dzieci nie chorowały na raka. Mam przekonanie, że tak się stanie, jak kiedyś z gruźlicą. A jeśli już dziecko zachoruje, to chciałabym, żeby były lepsze metody leczenia niż chemio- i radioterapia. Walczę więc, by leczyć dzieci metodą bardziej nowoczesną, mniej agresywną, jeśli to tylko możliwe. I walczę o to, żeby NFZ nie oszczędzał na dzieciach.
Czytaj też: Czy Polska kocha dzieci? Czy dzieci są pod dobrą opieką?

Prof. Alicja Chybicka jest lekarzem pediatrą i onkologiem, kieruje Kliniką Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej AM we Wrocławiu, jest przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, a 2011 r. senatorem RP. Wraz z fundacją ,,Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" buduje "Przylądek Nadziei" – nową klinikę dla dzieci chorych na raka we Wrocławiu.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

Asik
Asik | 2014-11-01 21:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Poruszające, smutne, prawdziwe. Dziś byliśmy na grobie 13-letniego chłopca, zmarł w styczniu z powodu nowotworu. Jest tam tabliczka od któregoś z rodziców: "Każdego dnia jesteś moją pierwszą i ostatnią myślą"

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?