Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Zły dotyk - jak uchronić dziecko?

| 26.07.2010, aktualizacja: 16.08.2012 | 0

Są sposoby, by zmniejszyć ryzyko, że dziecko padnie ofiarą pedofila. Opowiedział nam o nich prezes fundacji Kidprotect.pl.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
dziecko, smutek
W naszym nieidealnym świecie problem krzywdzenia dzieci przez dorosłych istnieje. Na szczęście możemy przed nim uchronić nasze maluchy. Jasne, nie będziemy z nimi chodzić do przedszkola czy szkoły ani nie wyjedziemy z nimi na każde kolonie. Naszą bronią jest rozmowa. Jakub Śpiewak, pedagog, prezes fundacji Kidprotect.pl, podpowiada, jak mówić do malca, aby przestrzec, a nie przestraszyć.

Dlaczego musimy mówić o molestowaniu?
Bo choć przyjęliśmy już do wiadomości, że istnieje na świecie pedofilia, nadal wielu rodziców uważa, że akurat ich dziecka ten problem nie dotyczy. Sądzą, że otaczają się wyłącznie zaufanymi ludźmi. Tymczasem nie da się stworzyć portretu osobowego pedofila. To ludzie i z wielkich miast, i z małych wsi. Po doktoracie albo bez skończonej podstawówki. Zamożni albo korzystający z pomocy opieki społecznej. Najczęściej to mężczyźni, choć są przypadki molestowania dzieci przez kobiety.

Nic więcej nie wiemy?
Wiemy jeszcze tyle, że pedofil to na ogół ktoś, kogo dziecko zna i mu wierzy.

Trudno mi uwierzyć, że rzeczywiście każde dziecko może paść ofiarą.
Na szczęście są sposoby, aby zmniejszyć ryzyko. Anna Salter, znana psycholożka, powiedziała kiedyś, że pedofil jest jak drapieżnik: zawsze wybiera najsłabszego członka stada. To jest smutna prawda: molestowane dzieci często cierpią na brak opieki w domu i dlatego łatwiej mogą ulec manipulacji. Ich rodzice nie mają czasu na zwykłe domowe rozmowy i wierzą, że akurat ich syn albo córka są na tyle mądrzy, że nie staną się ofiarą.

A nie są na tyle mądrzy?
Przecież dziecko od tego jest, żeby postępować niemądrze. Mało tego, żeby być naiwne albo nawet żeby się mylić. To my, dorośli, musimy zapewnić mu bezpieczeństwo.

I nie zawsze to bezpieczeństwo zapewniamy?
O, bardzo często wychowujemy dzieci na zupełnie nieasertywne osoby. Wmawiamy im, że dorośli mają zawsze rację, że dzieci muszą być posłuszne. Idziemy na rodzinny obiad i nakazujemy niechętnemu do czułości maluchowi: „Idź, pocałuj wujka”. Takie dziecko uczy się, że ma robić wszystko to, co mu inni każą.

Czasem w rozmowie z dzieckiem trudno nie użyć argumentu: „Ma być tak, bo ja tak każę”.
Ale kto powiedział, że wychowanie dziecka jest łatwe?! Wychowanie ofiary rzeczywiście przychodzi bez wysiłku, ale już wychowanie dziecka, które ma odwagę powiedzieć dorosłemu: „nie zgadzam się”, już nie jest takie proste. Ale tylko takie dziecko ma szansę uchronić się przed złymi dorosłymi.

Co więc robić?
Rozmawiać. I to nie chodzi o rozmowy przestrzegające ani pouczające, ale o nawyk rozmawiania ze sobą. Codziennie i o wszystkim. Moja mama miała na takie rozmowy dobre określenie: wychowywanie przy obieraniu ziemniaków.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?