Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czas letni, czas zabawy. Przestawiam zegarek i siebie

| 18.03.2016, aktualizacja: 18.03.2016 | 0

Gdy nadchodzi moment zmiany czasu na letni, normalni ludzie po prostu przestawiają zegarki i wracają do swoich zajęć. Ale nie rodzice małych dzieci. Dla nich to dodatkowy prztyczek od losu prosto w zaspany nos. Jak to? Dzieci będą teraz dłużej aktywne?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
dziewczynka z budzikiem
fot. fotolia.com

Będą! Bo będzie więcej światła - na tym właśnie polega cała zabawa. Gdy w nocy z soboty 26 marca na niedzielę 27 marca zmienimy godzinę z 2:00 na 3:00, „pośpimy godzinę krócej”. Jeżeli ktoś z rodziców organizuje pikietę pod hasłem „krócej się nie da!”, to z chęcią dołączę. Bo może i będzie więcej dnia i więcej światła, ale to przecież oznacza, że wieczory też będą jasne. A które dziecko zechce pójść spać, gdy jest jeszcze widno? Moje dzieci na pewno nie. 

Żegnamy kąpiel, witamy plac zabaw

O godz. 19 zazwyczaj zaganiam swoją wesołą dwójkę do kąpieli. Ale to się sprawdza jedynie jesienią i zimą, kiedy nie ma lepszej alternatywy. W kwietniu rozpoczyna się sezon, gdy mieszkam na placu zabaw. W zasadzie mogłabym tam rozbić namiocik i opuścić go dopiero w październiku. Oprócz penetrowania mojej torebki („Mamo, a masz tam coś do jedzenia? O! Portfel!”), dzieci nie znają lepszej formy spędzania czasu. Mają tam wszystko, co najlepsze - zjeżdżalnie, masę piachu i mnóstwo innych dzieci. Kto w takiej (re-we-la-cyj-nej!) sytuacji chciałby wracać do domu, żeby się kąpać?!

Mamo, ja nie wstaję

Światło, którego tak bardzo potrzeba zmęczonym rodzicom, to tylko połowa atrakcji, które niesie ze sobą zmiana czasu. Jeżeli mama lub tata sami opiekują się swoim dzieckiem, to pół biedy. Mogą wstać, kiedy chcą. Ja akurat mam już ten czas za sobą. Teraz muszę zdążyć do pracy, a wcześniej dostarczyć dzieci do szkoły i punktu opiekuna dziennego. Na konkretną godzinę. Tymczasem moja „konkretna godzina” wypada teraz o godzinę wcześniej! Zgroza! 

Mój prędkonogi syn rano uwielbia się grzebać. Zmiana piżamy na ubranie zajmuje mu sto lat, bo po nałożeniu każdej części stroju znajduje jakąś ultraciekawą rzecz, którą akurat musi się zająć. Jedna skarpeta już jest? Czyli prawie się ubrał, to teraz zagra sobie w „Karalucha”.

Córka z zasady nie cierpi się ubierać. Mogłaby chodzić na golasa od rana do wieczora. Niestety, malutka, nie robią na mnie wrażenia twoje wrzaski, nakładamy body i spodenki. Właśnie w tym momencie zawsze żałuję, że nie mieszkam w gorącej dżungli… Ona mogłaby łazić goła i wesoła, a ja spokojnie spijałabym sok z kokosa, zamiast użerać się z nią o rajstopki. 

Mamo, ty sobie pośpij, a my tymczasem…

A potem przychodzi weekend. Miód, który wylewa się na serca wszystkich pracowników, u rodziców bardziej przypomina zimny dreszcz. Tyle dnia do zagospodarowania, a my sami z dziećmi… Słońce wstanie wcześnie, raniutko, a zaraz potem oni. Bo przecież już jasno, nie warto marnować ani chwili. Jeśli, nieopatrznie, wieczór wcześniej zdarzy mi się zaprosić znajomych na wino, sobota będzie bardzo ciężka. 

Oczywiście, mogę poprosić syna, żeby przygotował śniadanie, ale muszę się liczyć z tym, że menu będzie, jak by to powiedzieć… specyficzne. Syn ma złote serce, ale na kuchni jeszcze się nie zna. Ostatnio, gdy serwował śniadanie, jedliśmy śmietanę z dżemem. W obecnej sytuacji mogę przystać na śmietanę. Skoro zyskamy w ten sposób jakieś 10 minut snu, to w zasadzie śmietana jest pyszna. 

I tak będzie aż do późnej jesieni… 

Czytaj też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?