Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Nowe badania – lepiej rodzić ze znieczuleniem, czy bez?

| 02.11.2016, aktualizacja: 30.11.2016 | 6

Czy to naprawdę możliwe, by znieczulenie przy porodzie miało takie konsekwencje dla kobiet?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
znieczulenie przy porodzie
fot. Fotolia
Na ostatnim spotkaniu anestezjologów w Chicago przedstawiono nowe badania odnośnie depresji poporodowej. Twórcy wyników wykazują, że te kobiety, które w czasie porodu miały znieczulenie zewnątrzoponowe, są mniej narażone na stany depresyjne. 

Dr Grace Lim z University of Pittsburgh, anestezjolog i główna badaczka podkreśla: "Ból porodowy może mieć większe znaczenie niż doświadczenie narodzin. To właśnie może mieć znaczący wpływ na rozwój depresji poporodowej. Odkryliśmy, że niektóre kobiety które doświadczyły ulgi w bólu po zastosowaniu znieczulenia, mają mniejsze prawdopodobieństwo, by w okresie poporodowym wykazywać objawy depresji poporodowej. 

Aby dojść do tych wniosków, sprawdzono dokumentację medyczną ponad 200 kobiet. Okazało się,  że ból porodowy związany ze skurczami i parciem, miał zdecydowanie większe znaczenie dla nich, niż ból związany np. z nacinaniem krocza, czy pęknięciem. Możliwość uniknięcia tego bólu poprzez znieczulenie zewnątrzoponowe, dawała szanse na lepsze samopoczucie po porodzie, oraz mniejsze ryzyko depresji. Sprawdzając karty pacjentek (które miały znieczulenie) 6 tygodni po porodzie ustalono, że mają znacznie mniejszy wskaźnik depresji poporodowej. 

Oczywiście badacze zastrzegają, że znieczulenie nie daje gwarancji że uniknie się stanów depresyjnych po porodzie, a jedynie daje to szansę na zmniejszenie ryzyka. Poza tym depresja jest spowodowana przez szereg różnych czynników. "Depresja poporodowa może rozwijać się z wielu rzeczy, ze zmian hormonalnych, psychologicznych problemów dostosowania się do macierzyństwa, a także z powodu zaburzeń psychicznych". 

Decyzja o tym,  czy chce się rodzić  naturalne, czy poprzez cc, czy ze znieczuleniem, czy bez, jest podejmowana przez lekarza oraz rodzącą. Nie warto może sugerować się wynikami takich badań przy podejmowaniu decyzji czy damy radę urodzić bez znieczulenia, ale miejmy na uwadze, że jeżeli już się na to zdecydujemy, może to mieć dodatkową korzyść. Jedna na siedem kobiet cierpi na depresję poporodową, chorobę, której absolutnie nie powinno się bagatelizować! Jest to problem wielu kobiet i często źle zdiagnozowany, może prowadzić do jeszcze poważniejszych problemów.

Czy uniknięcie bólu w czasie porodu, może zmniejszyć ryzyko depresji poporodowej? Wierzycie że to prawda?

Czytaj także: Narodziny dziecka i... kryzysu małżeńskiego

 źródło: scarymommy.com
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (6)
avatar

vg
vg | 2016-11-04 17:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mi nawet nie zaproponowali. Tak mnie wszystko bolało i było bardzo słabo że wymiotowałam.

Odpowiedz

ads
ads | 2016-11-04 12:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja niestety nie dostałam znieczulenia zewnątrzoponowego, ponieważ w tym czasie anestezjolog był przy cc. Nie ukrywam, że bardzo chciałam, choć przed porodem wcale się na nie nie nastawiam. Doatałam tylko dolargan, który w moim odczuciu, nie przyniósł mi najmniejszej ulgi. Ból związany z porodem spowodował, że byłam skupiona tylko na nim i nie czułam żadnej radości, że właśnie urodziłam dziecko. To nie prawda, że jak zobaczymy dziecko, to raptownie ból gdzieś znika i jest radość, szczęście i błogość. Owszem, adrenalina działa niesamowicie i można funkcjonować ponad normę, ale "tyłek" naprawdę boli, zwłaszcza, jeśli mamy nacięcie.
W czasie ciąży chodziłam do szkoły rodzenia i zdawałam sobie sprawę, jakie konsekwencje będzie miało podanie znieczulenia, więc nastawiłam się, że nie będę z niego korzystała, ale w tracie akcji porodowej zmieniłam zdanie...

Odpowiedz

Patrycja
Patrycja | 2016-11-03 16:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kiedyś kobiety nie miały czasu na depresje poporodowe. Ludzie byli mniej świadomi antykoncepcji przez co rodziło się więcej dzieci, kobiety zajmowały się domem, gospodarstwem, ogródkiem i często czwórką lub większą ilością dzieci i nie narzekały na model wózka czy materiał i markę ubranek. Te wszystkie depresje i wznoszenie pracujących matek pod niebiosa robienie z nich super bohaterek to wytwór 21 wieku. Kiedyś nie musiało być kilku programów dla młodych mam czasopism i poradników bo intsynkt macierzyński wygrywał.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

dorota
dorota | Patrycja | 2016-11-03 21:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

nie dokońca się zgodzę. Fakt nie było świadomości antykoncepcji, dzieci w rodzinach było dużo a;e że nie było depresji poporodowych to się nie zgodzę, tylko po prostu nikt o tym nie mówił i nie był tego świadomy-poród był tematem tabu-o tym się nie opowiadało i nie rozmawiało, ale teraz wystarczy nakłonić do rozmowy babcię, starszą ciocię, somsiadkę,starsząkoleżankę z pracy a okaże się że kobiety targały się na swoje życie, płakały nad kolejnymo z olei dziećmi itd

Odpowiedz

toff
toff | dorota | 2016-11-06 23:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

tylko nie "somsiadka" , taka ładna wypowiedź i to paskudne słowo się pojawiło. Sąsiadka !!!

Odpowiedz

Drt
Drt | Patrycja | 2016-11-06 21:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A skąd ty możesz wiedzieć czy kiedyś kobiety przy 4 dzieci nie miały depresji? "Uwielbiam" takie gadanie.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?