Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Znieczulenie zewnątrzoponowe - czy jest konieczne

| 06.07.2011, aktualizacja: 31.05.2012 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
szpital, poród, kobieta, ciąża, mama, lekarz
fot. Panthermedia
Przyszłe matki chcą znieczulenia, ale czy go potrzebują? Tylko 25-30 proc. kobiet korzysta z tej metody, kiedy wybija godzina „zero”.
65 proc. kobiet rodzi obecnie siłami natury. Ponad połowa z nich przygotowuje się do porodu z zastosowaniem znieczulenia zewnątrzoponowego. Jednak tylko 25-30 proc. deklarujących rzeczywiście korzysta z tej metody, kiedy wybija godzina „zero”– szacują specjaliści Szpitala Położniczo-Ginekologicznego z Katowic.
 

- Wiele ciężarnych przygotowuje się do zastosowania tego znieczulenia, żeby zapewnić sobie komfort psychiczny. Ból porodowy porównywany jest do bólu nowotworowego, a to u większości kobiet powoduje paniczny strach przed urodzeniem dziecka. Świadomość, że w razie niemożliwości zniesienia cierpienia mogą skorzystać z pomocy farmakologicznej jest dla nich bardzo ważna. Działa bowiem uspokajająco, a kondycja psychiczna rodzącej ma ogromny wpływ na przebieg porodu – mówi dr Jarosław Wieczorek, ginekolog-położnik z katowickiego szpitala.


Dodaje, że część pacjentek bardzo dobrze współpracuje z personelem na porodówce pomimo bólu. Są jednak też kobiety, które mają tak niski naturalny próg bólu, że przestają nawiązywać jakikolwiek kontakt z lekarzem. Kilka procent z nich wpada w totalną histerię.  Znieczulenie w takim przypadku znacznie ułatwia przebieg porodu. Wpływa kojąco na rodzącą, co ułatwia jej koncentrację na akcji porodowej i efektywniejsze stosowanie się do zaleceń lekarzy. Przyszłe matki muszą jednak liczyć się z tym, że znieczulenie zewnątrzoponowe może wydłużyć proces narodzin dziecka.


- Zastosowanie znieczulenia zewnątrzoponowego wydłuża drugi okres porodu, gdyż ogranicza mechanizmy bóli partych, które mają charakter odruchowy i kończą narodziny dziecka. W zamian jednak często przyspiesza i skraca pierwszy okres porodu, który dla rodzącej jest najbardziej uciążliwy - mówi dr Wieczorek.


Znieczulenie vs. położna
Około 25-30 proc. kobiet, które przygotowały się do znieczulenia i mogło z niego skorzystać, rodzi własnymi siłami bez wsparcia farmakologicznego. Młode mamy podkreślają, że choć udało im się urodzić naturalnie bez znieczulenia, to bardzo pomogła im w tych ciężkich, ale i pięknych chwilach sama perspektywa, że mogą poprosić o dodatkową pomoc. Ogromnym wsparciem dla rodzących była  też cierpliwość, opieka i poczucie bezpieczeństwa, jaki zapewnił im personel sali porodowej.


- Dopiero w trakcie porodu zdałam sobie sprawę, jak ważna jest rola położnej i pielęgniarek. Bez ich pomocy nie wspominałabym narodzin córeczki, jako najpiękniejszej chwili w życiu – przyznaje Justyna, mama kilkumiesięcznej Hani.


Kiedy znieczulać?
O ostatecznym zastosowaniu znieczulenia zewnątrzoponowego decyduje położnik w asyście anestezjologa.  Zdarza się bowiem, że pacjentki domagają się leku, choć nie zaczęły jeszcze rodzić.


- Lekarz przed podaniem znieczulenia musi mieć pewność, że akcja porodowa na pewno się rozpoczęła. Dopiero sprawdzenie stopnia przygotowania szyjki macicy oraz ilości i jakości skurczy pozwala wykluczyć bóle przedporodowe. Czasami też poród jest już na tak zaawansowanym etapie, że na podanie znieczulenia jest już za późno – mówi specjalista, jednego z najchętniej wybieranych przez śląskie mamy szpitala. W takich wypadkach to przede wszystkim profesjonalna pomoc personelu medycznego pozwoli wspominać kobiecie poród jako cud narodzin jej dziecka. 

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?