Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Zosia Budkiewicz: godzina 15 jest święta

| 10.03.2015, aktualizacja: 26.03.2015 | 0

To będzie historia o zwykłej mamie. A raczej zwykła historia o niezwykłej mamie. I o tym, dlaczego piętnasta jest dla niej godziną świętą.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
Zosia Budkiewicz, instruktorka fitness
fot. Archiwum prywatne
Wiedziałam, że moje prośby, by porozmawiać dłużej, na nic się zdadzą, gdyż godz. 15 zbliżała się z każdym niewypowiedzianym słowem. Dlaczego ta pora dnia jest tak ważna dla Zosi Budkiewicz, 34-letniej mamy samodzielnie wychowującej dwójkę dzieci, fizykoterapeutki i instruktorki fitness? – Bo o tej godzinie odbieram dzieci z przedszkola i żłobka.

Lubi swoje życie

Rozmawiałyśmy z Zosią Budkiewicz przez godzinę: o jej pracy, o jej byłym mężu, o rozwodzie i tym, że nie mogła się po nim pozbierać, że wierzy w miłość i w to, iż będzie jeszcze z kimś szczęśliwa. Szczerze. Jak się to udało w tak krótkim czasie? Może dlatego, że rozmawiałam ze świetnie zorganizowaną mamą, która każdy dzień ma zaplanowany od A do Z, dla której każda wolna chwila jest cenna? Pewnie też dlatego, że Zosia pracuje z kobietami w ciąży i po porodzie, więc zwyczajnie musi mieć podejście do ludzi? Mnie zachwyciła swoją energią, pogodą ducha. Czy się skarży?

– Nie, bo lubię swoje życie. Na co mam się skarżyć? Mam wspaniałe, zdrowe dzieci. Że Kamilka miała uszkodzony splot ramienny i operację, gdy miała osiem miesięcy? Cieszę się, że tylko tyle. Mam pracę, którą uwielbiam. Tak, zdarzają się chwile słabości, gdy jestem zmęczona albo gdy dzieci chorują. Ale nie tylko dlatego, że noc nieprzespana. Mam działalność gospodarczą – gdy nie pracuję, nie zarabiam. Więc kiedy muszę zostać z dziećmi, to od razu odbija się to na domowych finansach.

Ćwiczenia na lęk

Zosia już na studiach na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego zaczęła pracować z ciężarnymi. Napisała pracę magisterską o wpływie ćwiczeń na poziom lęku przyszłych mam. – Okazało się, że ruch pomaga im, więc co za problem wyposażyć salę gimnastyczną w foteliki i przewijaki, ściszyć muzykę i przygasić światło? Od 12 lat prowadzę takie zajęcia w Calypso, a od pięciu ćwiczę z mamami, które przychodzą z dziećmi.
Skąd ten pomysł? – Gdy urodziłam córkę, nie miałam, co z nią zrobić, więc zabierałam ją do pracy i ćwiczyłam z nią – śmieje się Zosia Budkiewicz. – Na moich zajęciach mamy w każdej chwili mogą nakarmić swoje dziecko, mają też do dyspozycji kącik z zabawkami. Jest też opiekunka...

Po ćwiczeniach w klubie fitness Zosia tłumaczy w szkole rodzenia, jak robić masaż ciężarnej, pomaga też masażem uśmierzyć ból pleców, udziela się w Fundacji Splotu Ramiennego, bo już wie, jak po porodzie pomóc choremu dziecku. Pisze artykuły, nagrywa filmy z ćwiczeniami na www.e-trener.tv... Uff, lista zajęć mojej rozmówczyni jest długa, a to nie wszystko. Bo jest jeszcze... życie.
Dwa i pół roku temu urodził się Zosi Emil. Rok temu się rozwiodła, została sama z dziećmi. Przy dwójce maluchów jest dość pracy dla dwóch dorosłych, a co dopiero gdy opieka nad nimi spada na barki jednego.

Jej dzień

Zaczyna o szóstej rano. Dzieci zawozi do przedszkola i żłobka najwcześniej o 7.15, najpóźniej o 8.30. – To zależy od mojego rozkładu dnia – mówi Zofia Budkiewicz. Później ma pacjentki, do których jedzie albo przyjmuje je w gabinecie. O godz. 15 odbiera dzieci, by wspólnie zjeść obiad, pójść na spacer, pobawić się. Kiedy pracuje wieczorem, do dzieci przychodzi opiekunka albo rodzice. Weekend jest dla bliskich.

– Przez ostatnie pięć lat bardzo się zmieniłam. Kiedyś była praca, zabawa, znajomi, a teraz... Przewartościowałam wiele rzeczy, nauczyłam nie przejmować się drobiazgami, no i jestem bardziej uporządkowania. Każdy dzień mam dokładnie zaplanowany, a jak coś pójdzie nie tak, to zastanawiam się, co zrobić, by nie tracić czasu, a jak się nie da, to prześpię się przez tę chwilę.

Pytam, czy zasypia od razu. – Tak! Nie chcę myśleć, jaki mam deficyt snu – śmieje się. A dzieci? Czy odpowiada im taki nieregularny rytm? – Wiem, że Kamilka i Emil potrzebują stałego rytmu dnia, ale...  Nie da się być matką idealną, moje dzieci są przyzwyczajone, że jestem ciągle w biegu.

Silna babka, ale...

– Czasem potrzebuję wsparcia, innego spojrzenia na problem. Dlatego raz w tygodni chodzę do znajomego coacha. Pomaga mi zachować dystans, panować nad emocjami, bo jak tyle ma się na głowie, to człowiek czasem traci nerwy. Więc te spotkania nastawiają mnie pozytywnie. I dodaje: – Nie da się być mamą na piątkę i pracownikiem na piątkę. Ta presja jest frustrująca. Dlatego czasem coś odpuszczam, np. gotowanie. Nie dałabym też rady bez rodziców. Bez pomocy innych jest ciężko, zwłaszcza gdy jest się samej z dziećmi i chce się pracować...

A gdyby doba była dłuższa? – To znalazłabym wiele nowych rzeczy do zrobienia! Na pewno więcej czasu spędzałabym z dziećmi. Bo tego mi brakuje. Widzę, jak szybko się rozwijają, i wtedy myślę, że nie warto tak pędzić. Ale z drugiej strony, gdy mija weekend z dziećmi, to chce mi się wracać do pracy.


ZOBACZ TEŻ: Zosia Budkiewicz specjalnie dla nas przygotowała trening dla przyszłych mam: ćwiczenia wzmacniające mięśnie dna miednicy, ćwiczenia wzmacniające mięśnie grzbietu i ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha. Warto ćwiczyć nie tylko przed ciążą.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?