Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Zostań autorką miesięcznika


mama, niemowlę
fot. Panthermedia
Jeśli chcesz, aby Twoje rady znalazły się w tym miejscu, pisz do nas na forum MamaCafe.pl. Więcej informacji o naszym miesięczniku znajdziesz na stronie www.babyonline.pl.


Do kwestii spania podeszłam poważnie: moja Tola od początku spała we własnym łóżeczku. Niektórzy uważali, że nie mam serca, ale nie dałam się zastraszyć, ponieważ wiem, jak trudno jest później „przeprowadzić” maluszka do jego łóżka. Mnie samej też było ciężko i często miałam chęć zabrać Tolę do siebie – wychowuję ją sama i też chciałabym się do niej po prostu przytulić... Jednak łóżeczko córeczki mam tuż obok swojego. Wystarczy, że wyciągnę rękę i mogę pogłaskać małą główkę. Kilka razy w pierwszym miesiącu zdarzyło się, że spała ze mną, np. gdy chorowała, ale nasz sen nie był wtedy idealny: gdy chciałam zmienić pozycję, bałam się, że przygniotę Tosi nóżkę czy rączkę. To fajna sprawa widzieć, jak dziecko śpi, ale na dłużej jest to męczące. Antosia śpi więc sama w swoim łóżeczku. Na początku była kołysana w bujaczku i przenoszona przeze mnie do łóżeczka, lecz odkąd skończyła siedem miesięcy, zasypia sama – wystarczy moja obecność w pokoju. W nocy przyjmuje rozmaite pozycje, widzę, że śpi się jej wygodnie. Trzeba być wytrwałym i konsekwentnym. To podstawa takich różnych rytuałów.
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: karolaina

W ciągu dwóch lat życia Kubusia różnie bywało – zdarzały się noce, gdy w grę wchodziło spanie tylko z rodzicami, zwłaszcza gdy np. synkowi wychodziły zęby. Z biegiem czasu częściej przesypiał noce w swoim łóżeczku, czasem tylko zasypiając z nami. Gdy okazało się, że jestem w ciąży, postanowiliśmy odpowiednio wcześnie „przeprowadzić” Kubusia do dużego łóżka. Wybraliśmy je, a gdy kurier je dostarczył, Kubuś zabrał się z tatą do składania. Cały czas tłumaczyłam mu, że jest już dużym chłopcem, więc będzie miał duże łóżko. Razem wybraliśmy pościel i urządziliśmy kącik, w którym synek spędza teraz całe dnie, a noce są spokojne i szczęśliwe...
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: moskala22

Nasz Adaś od początku spał we własnym łóżeczku – karmiłam go kilka razy w nocy, po czym odkładałam do łóżeczka. Sytuacja uległa zmianie, gdy zaczął chorować – wówczas bezpieczniej było mieć go przy sobie. Z nami Adaś lepiej spał, a ja szybciej reagowałam na jego kaszel lub płacz. Od tej pory ze spaniem we własnym łóżeczku bywało różnie, jednak po ukończeniu przez synka sześciu miesięcy każde usypianie odbywało się „u niego”. Mimo protestów w końcu Adaś nauczył się, że po wieczornych zabawach (nazwanych przez mojego męża „pół godziny dla rodziny”), czyli wspólnych wariacjach i szaleństwach, jest kąpiel, cieplutkie mleczko mamy, a następnie miłe łóżeczko... Adaś leżał, a jedno z nas najpierw czytało książkę, a potem powoli gasło światło i przychodził sen. Oczywiście później pojawiło się trochę buntu – zwłaszcza gdy już nie było mleczka z „cycusia mamusi”. Jednak i tu udało mi się zmotywować synka. W nagrodę, po wypiciu mleczka i przeczytaniu książeczek, dla grzecznego dzielnego zucha, który sam wejdzie do łóżeczka, są naklejki z ulubionymi zwierzątkami, dinusiami, postaciami... I... powoli brak miejsca na Adasiowej szafie, żeby je przyklejać :) Jednym słowem, wygrywam nie siłą, a sposobem i zabawą dostosowaną do naszego dziecka i jego upodobań.
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: J-IKA

Często się nad tym zastanawiałam... Dlaczego mój poród zaczął się wcześniej, niż powinien? Przecież wszystko było w jak najlepszym porządku i powinnam była donosić ciążę do samego końca. Myślę jednak, że przyczyna przedwczesnego porodu może być związana ze stresem. Tak bardzo bałam się tego momentu, gdy moje dziecko będzie przychodzić na świat, że nie zdążę dojechać do szpitala, że coś złego się stanie... W końcu chciałam już chyba urodzić i mieć to wszystko po prostu za sobą. I wywołałam to! Moja córeczka urodziła się miesiąc przed terminem... Teraz, gdy ma dwa i pół roku, nie ma po tamtej historii ani śladu, ale doskonale pamiętam, gdy tuż po porodzie taka malutka leżała w inkubatorze... Wtedy marzyłam o tym, żeby cofnąć czas i by przyszła na świat o czasie. Potem doszły wizyty kontrolne u specjalistów i ciągły strach, czy wszystko jest w porządku. Drogie mamy, nie pozwólcie sobie nigdy na taki stres jak ja, myślcie pozytywnie, a będzie dobrze. Pozdrawiam i trzymam kciuki. 
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: Agusia2
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?