Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak zrozumieć niejadka? Rozmowa z ekspertem od żywienia

| 27.08.2010, aktualizacja: 30.09.2016 | 1

Ileż to razy słyszałaś od stroskanej babci pulchnego maluszka, że jej wnusio to niejadek? A może sama jesteś przekonana, że twoje dzieciaki „nic nie jedzą”? Zanim się załamiesz, przeczytaj ten tekst.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
mama, karmienie, niemowlę, niejadek
Problemy z jedzeniem to gorący temat. Poprosiłam więc o rozmowę na temat niejadków świetnego żywieniowca – Agnieszkę Piskałę. Mam nadzieję, że tak jak i mi, pomoże ci zrozumieć malucha. Na chłodno...

Dlaczego tak dużo dzieci jest niejadkami?

Niejadek to ktoś, kto nie je, a prawda jest taka, że medycyna nie zna takiego przypadku, by zdrowe, prawidłowo rozwijające się dziecko, które ma normalny dostęp do jedzenia, zagłodziło się na śmierć. „Niejadek” to określenie rodziców lub dziadków dla malucha, który nie je tyle, ile oni by chcieli. Aby sprawdzić, czy dziecko faktycznie mało je, powinno się w jednym miejscu, np. na stole, odkładać takie same ilości jedzenia, jakie malec w ciągu dnia zjada. Wielu rodziców przeżyłoby wieczorem szok, widząc, ile ich dzieci tak naprawdę pochłaniają.

Jak to? Ale kotlecika było pół, zupki wcale...

Właśnie. Liczymy zazwyczaj tylko podstawowe posiłki, a zupełnie pomijamy przekąski, które często umilają dziecku dzień. Kilka chrupek, pół bananka, przecierowy soczek, jogurcik – to w mniemaniu rodziców małe, nic nieznaczące przegryzki. A z perspektywy układu pokarmowego dziecka – pełnowartościowe posiłki! Zanim więc nazwiemy dziecko niejadkiem, warto wziąć pod lupę to, co naprawdę zjadło.

Jakie są zatem najczęstsze błędy rodziców czy dziadków dotyczące żywienia dzieci?

Nie interesuje nas, ile jedzenia dziecko tak naprawdę potrzebuje! Ufamy temu, co nam się wydaje. U zdrowego malucha objętość żołądka jest taka sama jak jego pięść, zatem mały słoiczek zupki, ćwiartka jabłka czy 90 ml mleka sprawia, że dziecko naprawdę zaspokaja głód. Co na to rodzice? Zwykle mówią: „Cóż on takiego zjadł – kawałek jabłuszka?”.
Dodatkowo w przekonaniu zwłaszcza dziadków dziecko wyglądające jak ludzik z reklamy opon Michelin to oznaka zdrowia. A na każdą uwagę, że może jednak maluszek jest zbyt pulchny, czeka rutynowe stwierdzenie: „Przecież z tego wyrośnie”. Nie do końca jest to prawda. Otóż 90% komórek tłuszczowych tworzy się u człowieka do trzeciego roku życia, potem zdolne są jedynie do powiększania się i zmniejszania. Otyłe dzieci mają małe szanse na to, by były szczupłe w wieku dorosłym. Jeżeli maluch jest „szczupaczkiem” i dziadkowie uważają go za niejadka, to tak naprawdę może być o wiele zdrowszy teraz i w przyszłości niż jego rówieśnicy z nadmiernym apetytem.

Dlaczego jedzenie jest tak drażliwym, powodującym wiele konfliktów tematem wśród rodziców i dziadków?

Ponieważ jest to tradycyjny konflikt pokoleniowy. Dziadkowie patrzą na żywienie (i wychowanie) wnuków przez pryzmat własnych doświadczeń. Tylko niewielki procent babć stał się otwarty np. na gotowe dania w słoiczkach. Jeśli już zaprzyjaźniły się z nimi, to i tak jedynie z powodu wygody podania, a wciąż nie do końca są przekonane o smakowitości i zdrowotności tych wyrobów. Zdecydowanie więcej babć nadal będzie stać na straży tradycyjnie przygotowanych posiłków. Niestety te nie zawsze są prawidłowo zbilansowane pod kątem składników odżywczych, a i porcja – prawie taka sama jak dla dziadka – to zdecydowanie za dużo...

Zobacz też: Ściąga dla babć i cioć: drobiazgi zamiast słodyczy 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

casiopea
casiopea | 2011-07-16 14:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiesz, z niejadztwa oraz z różnych problemów z przewodem pokarmowym wyleczyłam dwoje moich dzieci: 9-miesięczniaka i 14-latka. Kiedy przypominam sobie te wszystkie wydarzenia związane z jedzeniem i wszystkie czynności wokół talerza, wiesz to była dla mnie gehenna, płacz…myślałam już że wpadnę w nerwicę. Wtedy zamówiłam mieszankę ziół u bioenergoterapeutki, zielarki, zioła stare jak świat, popularne, pospolite, tajemnica tkwi w recepturze i sposobie podawania, czyli posypywania maleńką szczypeczką, a nie np. parzenia, gotowania, paprania, jak to się powszechnie stosuje.
Zioła są przeznaczone dla niejadków - pobudzają apetyt oraz do wyleczenia przewodu pokarmowego, który z różnych powodów szwankuje. Przeznaczone są dla dzieci i dorosłych, tylko dawka jest różna - zależna od wieku. Tajemnica tkwi w recepturze oraz w sposobie podania - do każdego posiłku szczypeczka - tyle co główka od szpilki na początek, nawet jeśli tym posiłkiem jest sucha bułka czy batonik. U młodszaka już po tygodniu zauważyłam chęć do jedzenia, starszak był strasznie sceptyczny - ukrywałam ziółka na kromce suchego chleba, który smarowałam masłem - jadał głównie chleb z masłem, u niego chęć do jedzenia pojawiła się już po trzech dniach. Dziś jak sobie przypomnę to piekło związane z odżywianiem moich dzieci to dostaję gęsiej skórki, ale dzieci nie są już niejadkami, wręcz przeciwnie - jedzą wszystko, a zioła stosowałam u obojga zaledwie miesiąc - później nie były już potrzebne. Zioła kosztują 35 zł, jeżeli nie jesteś z Wrocławia mogę je zamówić i wysłać Ci pocztą. Od razu powiem, że nie mam w tym żadnego interesu, po prostu jestem tak szczęśliwa, że ten koszmar z jedzeniem mam już za sobą, że postanowiłam opublikować moją radość w Internecie - wszędzie gdzie tylko będę mogła, i podzielić się z innymi rodzicami niejadków moimi doświadczeniami i sposobem, w jaki poradziłam sobie z moimi własnymi niejadkami i także z samą sobą - miałam kiedyś w życiu taki trudny okres - dużo pracy, dużo stresów, dużo kawy i nerwów, strasznie źle się czułam i miałam okropny wstręt do jedzenia, schudłam tak strasznie, że ze wstydu nie rozbierałam się na plaży, wyglądałam jak kościotrup, ale to było tylko w jedno lato, następnego wyglądałam już normalnie, zastosowałam te ziółka i wszystko wróciło do normy.
Powyższe informacje pragnę opublikować na wszystkich forach, bardzo proszę nie usuwać tego posta, nie spamuję, a to, co robię, robię wyłącznie z potrzeby serca, pragnienia pomocy ludziom, głównie matkom, które są w rozpaczy, tak jak ja kiedyś byłam oraz w podziękowaniu za pomoc, której udzielono mnie oraz dwójce moich dzieci, chociaż żadne słowa nie są w stanie tej wdzięczności wyrazić.
Pozdrawiam serdecznie
casiopea

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?